Polish (Poland)English (United Kingdom)
Start Articles Bitwy i Kampanie Zdobycie Memphis - 21 sierpnia 1864r - Część II.

Zdobycie Memphis - 21 sierpnia 1864r - Część II.

There are no translations available.

autor: Michał Staniszewski

imagdesBitwa pod Tupelo (14-15 VII 1864r)

Paradoksalnie wysyłając Smitha do walki z Forrestem, Sherman realizował cele Południowca. Otóż owe dwie dywizje Smitha zostały zimą 1864 r. wypożyczone gen. Banksowi do jego działań nad rzeką Red. Jednak latem miały wrócić do Armii Rzeki Tennessee, żeby wspomóc walczące o Atlantę oddziały. Zamiast tego, Smith (wzmocniony dodatkowo dywizją kawalerii) ruszył wraz 14 tys. żołnierzy na wyprawę przeciwko Forrestowi (1). Od razu dało się zauważyć zmianę w dowodzeniu. O ile Sturgis szukał Forresta, to Smith wolał, żeby Forrest znalazł jego. Kolumny federalne składały się zazwyczaj z jazdy, piechoty i artylerii, dodatkowo ciągnęły obciążenie w postaci taborów. Takie nieruchawe kolumny nie były w stanie doścignąć znającego teren i szybkiego przeciwnika. Dlatego Smith znaczył swój pochód pożarami (2). Z pewnością ich dym Konfederaci musieliby zauważyć.

5 VII Smith wystartował z La Grange w Tennessee i ruszył do Mississippi. Oczywiście dostosował się do poleceń Shermana. Jak się okazało „Wuj Bill” (3) miał rację. Doiść szybko w pobliżu Smitha pojawiły się dwie dywizie Korpusu Forresta – gen. bryg. Jamesa Chalmersa oraz gen. bryg. Abrahama Buforda. Jednak Forrest nakazał jedynie nękać unionistów. Chciał wybadać dokąd zmierzają. Po potyczce pod Pontotoc 12 VII stało się jasne, ze ich celem jest Tupelo (4).

Smith z 11 tys. żołnierzy i silną artylerią zajął umocnioną pozycję i czekał na atak. W sztabie konfederackim doszło do sporu. Otóż prócz Korpusu Forresta na polu bitwy znajdowała się jeszcze dywizja gen. Philipa Roddey’a oraz zwierzchnik Forresta gen. mjr Stephen Dill Lee. Obaj wyższy dowódcy mieli odmienne poglądy na nadchodzące starcie. Forrest chciał nękać linie zaopatrzeniowe Smitha, poczekać aż będzie musiał wyjść zza umocnień i rozbić go w marszu. Niestety przeważyło zdanie Lee. Naciskany prze dowództwo, musiał szybko rozbić Smitha.

14 VII słabsza liczebnie (7500 żołnierzy) konfederacka kawaleria ruszyła do szturmu. Nieskoordynowane ataki rebeliantów rozbijały się o salwy unionistów. Do końca dnia konfederaci stracili ok. 1200 żołnierzy, a federalni ok. 700. Jednak zaciekłość ataków skłoniła Smitha do odwrotu. Popełnił jednak błąd, gdyż w nocy podpalił miasteczko Hamburg, oświetlając swoje pozycje. Na rozkaz Lee Forrest spróbował jeszcze jednego uderzenia, ale odparto jego kawalerzystów. Sam Forrest został ranny. O dziwo Smith się jednak wycofał (5).

 

Rajd na Memphis (21 VIII 1864)

Sukces pod Tupelo wywołał euforię w sztabie Shermana. On sam na (fałszywą jak się okazało) wiadomość o śmierci Forresta przypomniał sobie o nagrodzie dla Mowera. Jeśli plotka by się potwierdziła, był gotów oddać Mowerowi własne stanowisko, gdyby „Stary Abe” nie wywiązał się z nominacji (6).

Jednak Forrest przeżył i wciąż pozostawał ze swoimi żołnierzami w polu. Z tego też powodu Smith otrzymał kategoryczny rozkaz utrzymywania kontaktu z nieprzyjacielem aż do odwołania. Sherman wprost wyjaśnił o co mu chodzi, żeby nie było nieporozumień : „Jeśli Forrest ruszy do Tennessee, gen Smith ma iść razem z nim".(7). Rad nierad, Smith po raz drugi wyszedł w pole.

1111

gen. mjr Andrew Jackson Smith

28 VII na czele 18 tys. żołnierzy opuścił Memphis i ruszył w kierunku Grand Junction w Mississippi. Stąd skierował się na Decatur w Alabamie, po czym zawrócił do Mississippi, przkorczył 8 VIII rzekę Tallachatchie i 10 VIII zajął miasteczko Oxford. Wówczas na horyzoncie pokazała się dywizja Chalmersa. Wówczas Smith rozłożył się obozem w Abbeville, oddając Oxford Konfederatom. Ci w sile dwóch dywizji (ok. 4 tys. ludzi) rozłożyli się w nim obozem i czekali na rozwój wydarzeń. Żadna ze stron nie chciała zainicjować działań i opuścić swoich pozycji (8). Na razie pojedynek wygrywał Smith – to on swoją obecnością wiązał Forresta, trzymając go z dala od linii zaopatrzeniowych Shermana. Forrest musiał szybko coś obmyślić. I jak zwykle wykoncypował niekonwencjonalne rozwiązanie.

 

Marsz na Memphis (18-21 VIII)

Napoleon Bonaparte podkreślał, że w obliczu nieprzyjaciela nie należy dzielić sił, lecz koncentrować je dla zadania ciosu. Nauki genialnego Korsykanina nie znajdowały tak wielkiego zastosowania, jakby się spodziewano, na polach bitew wojny secesyjnej. Robert Lee nieraz dzielił swoje siły dla zadania ciosu, czego koronnym przykładem jest bitwa pod Chancellorsville (1-6 V 1863) (9). Podobnie jak Lee, Forrest zostawił część wojsk do obserwacji zgrupowania nieprzyjaciela i wyruszył z 2 tys. ludzi w morderczy 100-milowy marsz na Memphis. Mieściła się tam siedziba dowódcy XVI Korpusu Armijnego gen. mjr Cadwalledera Washburna.  Morderczy marsz zużywał dywizję Buforda (Smitha obserwował Chalmers). Budując szybko mosty pontonowe oraz same pontony nad przeszkodami wodnymi w ciągu trzech dni 1500 kawalerzystów (reszta odpadła po drodze) dotarło pod miasto i zajęło pozycję do ataku. Prócz skłonienia nieprzyjaciela do odwrotu Forrest zamierzał złapać znajdujących się w mieście generałów, zdobycie miasta i uwolnienie jeńców konfederackich trzymanych w wiezieniu Irving Block. Plan był następujący : „Czterdziestu złodziei” (10) kpt. Williama Forresta miało zakraść się do miasta oraz wziąć do niewoli Hurlbuta. Idący za nim drugi oddział otrzymał zadanie zajęcia skrzyżowania w mieście oraz zablokowanie ewentualnej odsieczy, mogącej przypłynąć Missisipi. Zaś ppłk Jesse Forrest i jego ludzie mieli wpaść do kwatery Washburna i wziąć go do niewoli. Cała akcja miała się odbyć cicho, szybko i zdecydowanie (11).

 

Szturm (poranek 21 VIII)

Początkowo wszystko szło dobrze. Ok. 4 nad ranem kpt. Forrest zbliżył się do federalnych posterunków i na pytanie „Stój kto idzie?” odpowiedział „Komenda z 12. Pułku kawalerii z Missouri, prowadzimy rebelianckich jeńców”. Specjalnie podano akurat tę jednostkę. 12. z Missouri miał stały garnizon w Memphis, jednak w tym czasie znajdował się w korpusie Smitha w rejonie Abbeville. Konfederackie rozpoznanie oraz wywiad ustaliło ten fakt, więc zwiadowcy z powodzeniem podszyli się pod federalnych. W ciemnościach nikt nie zauważył różnic mundurowych, zaś jeśli nawet kilku Południowców nie przypominało regulaminowo umundurowanych żołnierzy – tłumaczenie, ze to jeńcy z pewnością wystarczało. I rzeczywiście – w ciemnościach wartownicy nie rozpoznali mundurów konfederackich lecz dla pewności nakazali jednemu żołnierzowi podjechać dla rozpoznania. Na okazanie ruszył dowódca zwiadowców, nakazując gestem po cichu jechać za nim. Gdy Konfederaci zbliżyli się do wartownika, kpt. Forrest osobiście znokautował pytającego i ruszył ze swoimi ludźmi w stronę następnej pikiety. Niestety tam jeden z żołnierzy zdołał oddać strzał, czym zaalarmował śpiący, 6-tysieczny garnizon. Niezrażeni tym zwiadowcy ruszyli galopem w stronę wyznaczonych pozycji, rozbijając po drodze 6-działową baterię artylerii. W tym momencie cały plan konfederacki załamał się. 500 kawalerzystów nie było w stanie wykonać zadań – dlatego Forrest zaryzykował i rzucił do ataku pozostały tysiąc. W międzyczasie grupy szturmowe usiłowały wykonać swoje zadania. Niestety Hurlbut nie nocował w hotelu Gayoso House, więc prócz zniszczenia dywanów przez wierzchowca kpt. Forresta (dla lepszego efektu wjechał konno do przybytku) i wzięciu kilku oficerów do niewoli nie odniesiono pożądanego sukcesu. Z kolei Washburna szybko zaalarmowano, więc w samej bieliźnie uciekł do pobliskiego Frotu Pickering. Ppłk Forrest musiał się z kolei zadowolić uniformem niedoszłego jeńca. Dla równowagi zagarnął również jego sztabowców. Inna grupa chciała wziąć do niewoli dowódcę Dystryktu Memphis, gen. bryg. Ralpha Bucklanda, jednak pomyliła ulice i zanim dotarła do jego kwatery, Buckland zdołał się ewakuować. Został ostrzeżony przez żołnierzy. Najprawdopodobniej zaspany nie usłyszał dokładnie o co chodzi, bo spytał się „Kto chce mnie  dorwać?” ale z pewnością obudziła go informacja, że „Rebelianci” (12). Wtedy pechowi kawalerzyści postanowili sobie powetować niepowodzenie atakiem na Irving Block, ale żandarmeria odpędziła ich kilkoma salwami (13).

2222

Strzały i okrzyki zaalarmowały unionistów. Ponoć salwy z działa sygnalizacyjnego oddziałów milicji przepłoszyły napastników w szarych mundurach, jednak jest mało prawdopodobne (14). Zresztą raport Washburna nie przedstawia sytuacji w złym świetle. Jednostki federalne odparły pierwszy szturm, następnie ok. 9 rano zebrały się na drodze do Hernando i odepchnęły Konfederatów. Ozdrowieńcy z 7. pułku kawalerii z Illinois oraz mały pododdział kawalerzystów z 6. z Illinois (w mieście znajdowało się 400 federalnych kawalerzystów z kilku jednostek – głównie z Illinois, reszta wyszła w pole ze Smithem) nękało Forresta przez 25 mil aż do Henrando (15).

Niestety prócz meldunku Forresta o wzięciu miasta (16) brakuje innych południowych źródeł, co zmusza do sięgania po opracowania. Najbliższe opisywanym wydarzeniom - The Campaigns of General Nathan Bedford Forrest: And of Forrest's Cavalry – napisane przez gen. Thomasa Jordana i Johna Pryora powstało w 1868 r. Pocieszeniem jest fakt, że jest to książka oparta na ówcześnie dostępnych dokumentach oraz – co najważniejsze – na osobistych dokumentach Forresta. On sam był konsultantem tej pracy, co pozwala poznać jego punkt widzenia.

Otóż kiedy grupy uderzeniowe szalały w mieście, główne zgrupowanie konfederackie (ok. tysiąca żołnierzy) ruszyło wesprzeć oddziały płk Jamesa Neely’ego. Pułkownik wpadł akurat na silny oddział 1000 federalnej piechoty. Brygada z Tennessee płk Tyree Bella starała się wesprzeć kolegów działaniem z prawej flanki, jednak w tym miejscu znajdował się obóz kawalerii, z którego rzęsiście ostrzeliwano Południowców. Wówczas Forrest na czele swojej eskorty ruszył do szarży przez ogrody oraz płoty. Ponoć zdobył ich wszystkie konie, oraz sporo jeńców (17). Jednocześnie Neely bez pomocy Bella wypchnął piechotę z jej pozycji i rozpoczął uderzenie na budynek Stanowego Collegu Żeńskiego. Forrest początkowo wezwał artylerzystów por. Sale’a. Choć pociski uszkadzały budynek, Forrest doszedł do wniosku, że ewentualne jego zdobycie może okazać się „pyrrusowym” zwycięstwem. Widząc, że sytuacja zmienia się, postanowił wyprowadzić wojsko z miasta i skoncentrować się w obozowisku federalnej piechoty. W międzyczasie pododdział 6. pułku kawalerii z Illinois starał się rozbić wycofujące się grupki południowych maruderów, jednak szybki kontratak 2. pułku kawalerii z Missouri rozbił ich i zmusił do odwrotu. Następnie Konfederaci bez przeszkód mieli wycofać się do oddalonego o 25 mil Henrando (18).

W gruncie rzeczy na tym zakończyła się operacja Forresta. Kosztowała go ok. 20 ludzi (19), choć Washburn szacował je na 22 zabitych oraz 40 wziętych do niewoli (w tym 15 ciężko rannych). Własne ocenił na 1 oficera i 14 żołnierzy zabitych, 6 oficerów i 59 żołnierzy rannych oraz 4 oficerów w niewoli i 112 zaginionych żołnierzy – łącznie 186 ludzi (20). Możliwe, ze nieco zaniżał straty. Część kawalerii meldowała stratę 57 ludzi (w tym 8 zabitych, 19 rannych i 30 wziętych do niewoli, wśród tych ostatnich było 3 oficerów) (21). Z kolei płk William Bell z pełniącego obowiązki żandarmerii w Irving Block 8. pułku piechoty weteranów (22) z Illinois meldował utratę 1 zabitego (oficer), 12 rannych (w tym 2 oficerów) oraz 25 zaginionych (w tym 1 oficer) – łącznie 38 ludzi (23). U innych jednostek sytuacja wyglądała podobnie z jednym wyjątkiem. Szef straży pożarnej miasta Memphis, John Randle, zameldował straty, jakie z kolei poniosła jego jednostka. O ile należy współczuć rodzinie Paricka Roacha, którego śmierć podczas dyżuru pozbawiła jego matkę i siostrę jedynego żywiciela, o tyle nie do końca jasny jest cel dalszych zadanych strat. Z niewytłumaczalnych przyczyn Konfederaci zabrali ze sobą drugiego dyżurnego Johna Thompsona. Oprócz tego straż pożarna poniosła znaczne jak na ówczesne czasy straty materialne w wysokości 654 dolarów. Na tę sumę składały się: muł (500 dolarów), „trąbka kapitańska” (30 dolarów), 2 strażackie pasy (20 dolarów), siodło (25 dolarów), nowy czarny płaszcz (35 dolarów), dwa czarne filcowe kapelusze (24 dolary), dwa ognioodporne płaszcze (15 dolarów) i para.. legginsów (5 dolarów) (Raport komendanta Straży Pożarnej J. E. Randle’a, ibidem, s. 483). Możliwe, że Washburn optymistycznie szacował swoje straty na podstawie niepełnych meldunków (raport sporządził jeszcze tego samego dnia). Niezależnie od tego, z pewnością poniósł klęskę. Tłumaczył się faktem braku umocnień wokół miasta. Jedyną fortalicją był położony nad rzeką Fort Pickering, który panował nad miastem ale nie zapewniał mu ochrony. Washburn nakazał natychmiastowe wzniesienie fortyfikacji (24). W gruncie rzeczy nie wystawia mu to dobrej oceny jako dowódcy. Fortyfikacje powinno się wznieść wcześniej. Może i Memphis nie znajdowało się na pierwszej linii, jednak (co zresztą udowodnił Forrest) znajdowało się ono na obszarze frontowym. Niedaleka przyszłość pokazała, ze żaden wysunięty punkt federalny na Południu nie może liczyć na bezpiecześńtwo – w grudniu 1864 r. John Bell Hood przyprowadzi niemalże całą Armię Tennessee pod Nashville. Jednak o ile to miasto miało  od blisko dwóch lat (od momentu zdobycia przez Unię) rozbudowywane fortyfikacje, co bardzo pomogło jankesom gen. mjr George’a Thomasa. Washburn nawet krytykował system pikiet wokół miasta i liczebność garnizonu. Z jego raportu wynika, że nagłe pojawienie się na ulicach miasta konfederackiej kawalerii „przejeżdżającej przez nasze pikiety” (25). Komentarz wydaje się zbędny. Na takowy pozwolił sobie jednak ppłk William Thurston, zastępca Inspektora XVI Korpusu. Stwierdził, że całe wydarzenie jest „najbardziej haniebną rzeczą” (26) jaką widział. „Dowodzi ona, że istnieje demoralizacja oraz potrzeba zdobycia pewności (27)” wśród żołnierzy, oficerów – jednym słowem w wojsku.

 

4444

Rajd gen. Forresta po Memphis

Bo bitwie Forrest wysłał parlamentariuszy w celu uzgodnienia wymiany jeńców na tych przebywających w Irving Block. Poza tym najprawdopodobniej Forrest nie chciał się obciążać 600 jeńcami. Ku jego zdumieniu Washburn odpowiedział, że nie ma kompetencji do takich kroków. Tak wiec po szybki uzupełnieniu wyposażenia oraz wyselekcjonowania przez lekarzy 400 pechowców mogących znieść trudy podróży, Konfederaci rozpoczęli odwrót (28).

Głównym celem tego wypadu było odciągniecie Smitha z północnego Mississippi. Dochodziła godzina 12, więc Smith powinien już wiedzieć o wydarzeniach jakie miały miejsce w Memphis. W rzeczywistości to nie było takie proste. Konfederaci przerwali linie telegraficzne między Collerville a Germantown (najprawdopodobniej w celu uniemożliwienia wezwania posiłków), wiec nim naprawiono szkody, trochę czasu trwało dostarczenie wiadomości (Smith otrzymał je ostatecznie następnego dnia miedzy 10 a 11). Dlatego komunikacja ze Smithem odbywała się via La Grange. Ostatecznie Washburn podejrzewał, że Konfederaci będą chcieli przekroczyć rzekę Tallahachtie w Panoli, jednak Smith uznał, że dogodniej będzie im to zrobić w Holly Springs i udał się w tamtą stronę. Jednak to tym razem Washburn miał rację (29).

W rzeczywistości agresywne działania Chalmersa utrzymywały Smitha w przeświadczeniu, że przed nim jest Forrest. 21 VIII, gdy Konfederaci szaleli w Memphis, Chalmers musiał się wycofać za rzekę Yocona, gdyż jego straży tylniej zagrażała duża grupa federalnej kawalerii. Z tego też powodu opuścił Oxford, które zajęli unioniści i szykowali miasto do podpalenia. Smith nie oszczędził nawet domu niejakiej pani Thompson, w którym niedawno kwaterował. Po dokonaniu zniszczeń rozpoczął odwrót do Memphis. Wracający z wyprawy Forrest zastanawiał się, czy go nie ścigać, jednak ostatecznie wycofał się w stronę rzeki Yocona, wysyłając za federalną kolumną zwiadowców w celu obserwowania wroga (30).

 

Zakończenie

Najlepszym podsumowaniem całej operacji Smitha jest anegdotka o jego korespondencji z Shermanem. Otóż dzień po upadku Memphis, Smith dumny z siebie miał zatelegrafować do Shermana ze słowami „Właśnie pobiłem Forresta!”. Sherman miał z kolei zdziwiony odpowiedzieć : „To dziwne, bo Forrest właśnie zdobył twoją kwaterę główną”. Abstrahując od faktu, ze ta wymiana nie ma pokrycia w źródłach (31), świetnie oddaje ona wynik pojedynku miedzy Smithem a Forrestem w sierpniu 1864 r.

Choć tym razem stosunek sił wyglądał jeszcze mniej korzystnie pod Tupelo (18 tys. przeciwko 4 tys., w porównaniu do 11 tys. przeciwko 7,5 tys. z lipca), tym razem Forrest bez większych strat zmusił Smitha do odwrotu. Zdając sobie sprawy, że nie jest w stanie go poić ani nawet poważnie zaszkodzić, doszedł do wniosku, ze to kto inny powinien go wycofać. A najlepiej zrobi to jego bezpośredni przełożony, Washburn. Trzeba było tylko Washburna przekonać.. Ponieważ najgorszym doradcą jest strach, należało przestraszyć federalnego generała. W ten sposób narodziła się koncepcja uderzenia na Memphis. Jak się okazało, sprawdziła się stu procentach.

Atak na miasto z pewnością nie udałby się gdyby nie błędy jankesów. Washburn sam po części przyznał się do nieprzygotowania miasta. Jego jednostki składały się w sporej części ze tzw. „studniowców” (hundred-day men), jednostek ni to milicji ni to ochotników, powoływanych w razie zagrożenia lub zapotrzebowania. Dodatkowo służba na dalekim zapleczu z pewnością uśpiła czujność unionistów. W końcu nikt nie spodziewał się uderzenia konfederackiej kawalerii na głębokie zaplecze Unii podczas decydującej bitwy o Atlantę.

Tę jednak wygrał Sherman. Odkąd 17 VII Johnston został zdjęty z dowództwa i komendę nad Armią Tennessee przejął agresywny ryzykant (32) jednonogi (33) John Bell Hood, doszło do serii ciężkich bitew, które zapoczątkowały tzw. „Cztery wypady Hooda” (Hood’s Four Sorties) (34). Wykrwawiły one Armię Tennessee, przez co ta ostatnia nie dała rady powstrzymać decydującego uderzenia unionistów pod Jonesborough 31 VIII. Ostatecznie w nocy z 1 na 2 IX 1864 r. Hood musiał ewakuować Atlantę. 2 IX Sherman zajął Atlantę, kończąc blisko czteromiesięczną kampanię i zapewniając Lincolnowi zwycięstw0 (35).

Różnie można interpretować zdobycie Memphis. Z pewnością była to kompromitująca klęska wojsk federalnych. Forrest wciąż mógł uderzać na federalne zaplecze, co też zresztą uskuteczniał (36). Jednak Smith zrealizował jedno zadanie – udało mu się utrzymać Forresta z dala od federalnych linii zaopatrzeniowych. O i to chodziło Shermanowi. Nie mógł co prawda użyć korpusu Smitha w walkach o Atlantę, jak pierwotnie planował (37). Ale przynajmniej człowiek, którego ochrzcił mianem „Diabła” nie powodował przerw w dostawie zaopatrzenia. Albowiem to od niego i od jadących z Chattanoogi i Nashville uzupełnień zależały losy całej kampanii. I to Sherman okazał się prawdziwym zwycięzcą tego pojedynku.

 

Artykuł ukazał się w Tece Historyka nr 43 pod tytułem "Nieproszony gość w sypialni... (Zdobycie memphis 21 VIII 1864 r.)"


Bibliografia

ŹRÓDŁA I WYDAWNICTWA ŹRÓDŁOWE

Personal memoires of U.S. Grant, Dover Publications Inc. 1995

The War of the Rebellion: a Compilation of the Official Records of the Union and Confederate Armies, Washington 1880-1904

-         vol. XXX

-         vol. XXXII

-         vol. XXXIX

U.S. Congress Joint Committee on the Conduct of the War, "Fort Pillow Massacre." House Report No. 65, 38th Congress, 1st Session

 

OPRACOWANIA

R. M. Browning jr., Forrest. The Confederacy’s Relentess Warrior, Washington D.C. 2004

S. Foote, The Civil War: A Narrative - III: Red River to Appomattox, Random House, 1974

R. Fuchs, An Unerring Fire. The Massacre of Fort Pillow, Stackpole Books 2002

Gen. T. Jordan, J.P. Pryor, The Campaigns of General Nathan Bedford Forrest: And of Forrest's Cavalry, The Perseus Books Group 1996 (wyd. I 1868)

A. Ward, River Run Red. The Fort Pillow Massacre in the American Civil War, Viking Penguin 2005

J. A. Wyeth, That Devil Forrest. Life of General Nathan Bedford Forrest. Baton Rouge 1989 (wyd. I 1899).



(1) Raport gen. mjr A. J. Smitha, OR, vol. XXXIX, p. I, s. 250.

(2) Gen. mjr W.T. Shemran do gen. mjr J.B. McPhersona, OR, vol. XXXIX, p. II, s. 123. Zniszczenia miały również charakter wychowawczy. Mieszkańców tych obszarów miano oduczyć wspomagania wysiłku Konfederatów.

(3) Żołnierze obu stron nadawali często przydomki swoim dowódcom. Sherman nosił przydomek m.in. Wuj Bill” (Uncle Billy)

(4) Gen. T. Jordan and J. P. Pryor, op. cit. s. 498.-501, J. A. Wyeth, op. cit., ss. 379-383.

(5) Raport gen. mjr N. B. Forresta, OR, vol. XXXIX, p. II, ss. 322,  Raport gen. mjr A. J. Smitha, ibidem, ss. 252-253, Gen. T. Jordan and J. P. Pryor, op. cit. s. 508.-509, J. A. Wyeth, op. cit., ss. 383-398.

(6) Gen. mjr W. T. Shermna do gen. mjr C. C. Washburna, OR, vol. XXXIX, p. II, s. 233.

(7) Gen. mjr W.T. Sherman do gen mjr C. C. Washburna, OR, vol. XXXIX, p. II, s. 204.

(8) R. Browning op. cit., s. 70-71, Gen. T. Jordan and J. P. Pryor, op. cit., ss. 520-534, J. A. Wyeth, op. cit., ss. 407-410.

(9) Nacierająca na Konfederatów armia federalna dzieliła się na dwa zgrupowania. 40 tys. żołnierzy stacjonowało w okolicach Fredericksburga, wiążąc Konfederatów na tym odcinku, podczas gdy 70 tys. obchodziło ich lewą flankę w rejonie Chancellorsville. Lee wówczas podzielił armię. Zostawił 10 tys. żołnierzy gen. Jubala Early’ego w rejonie Fredericksburga dla maskowania manewrów, zaś z resztą (ok. 53 tys.) wyruszył na spotkanie z głównymi siłami gen. mjr Josepha Hookera. Następnie z tych sił wydzielił 29 tys. żołnierzy gen. por. Thomasa Jacksona i rzucił ich nia nieosłoniętą prawą flankę wroga, podczas gdy sam z 14 tys. żołnierzy wiązał resztę Armii Potomaku. W wyniku nagłego uderzenia, Armia Potomaku wycofała się do Chancellorsville, a po kilku dniach zaniechała ofensywy i przeszła z powrotem za rzeki Rapidan i Rappahannock.

(10) Określenie jakie przylgnęło do zwiadowców kpt. Forresta. Ponieważ ci rzadko otrzymywali żołd, żywili się głównie tym, co zabrali okolicznym mieszkańcom. Działali nieco na zasadzie chorągwi wolontarskich np. osławionego XVII-wiecznego zagończyka Samuela Oskierki.

(11) R. Browning, op. cit., s. 71-72., Gen. T. Jordan and J. P. Pryor, op. cit., ss. 534-538, J. A. Wyeth, op. cit., ss. 411-412.

(12) Raport gen. bryg. R. P. Bucklanda, OR, vol XXXIX, p. I, s. 473.

(13) Raport gen. mjr C.C. Washburna, OR, vol. XXXIX, p. I, s. 469, Gen. T. Jordan and J. P. Pryor, op. cit., ss. 539-540

(14) Raport gen. mjr C.C. Washburna, OR, vol. XXXIX, p. I, s. 469.

(15) Ibidem.

(16) Meldunek gen. mjr N. B. Forresta, Ibidem, s. 484.

(17) W meldunku jest mowa o 300 złapanych koniach i mułach. Ibidem. Z kolei Washburn zarzekał się, że konfederaci złapali raptem 80 koni, gdyż nie mieli czasu na plądrowanie. Raport gen. mjr C.C. Washburna, OR, vol. XXXIX, p. I, s. 469.

(18) Gen. T. Jordan and J. P. Pryor, op. cit., ss. 541-544.

(19) Meldunek Forresta, op. cit.

(20) Raport gen. mjr C.C. Washburna, OR, vol. XXXIX, p. I, s. 471.

(21) Raport por. R. W. Pike’a, ibidem, s. 480.

(22) W 1864 r. wielu federalnym pułkom kończyła się służba (zaciągały się w 1861 r. na trzy lata). Ponieważ żołnierze odsłużyli wyznaczoną turę, mieli prawo wrócić do domu. Nie obejmował ich już pobór (jednym ze sposobów uniknięcia wcielenia była wcześniejsza służba wojskowa). Jednak zachęcano ich do ponownego wstępowania do armii. Wiele jednostek, wychodząc z założenia, że należy dokończyć, co się zaczęło, ponawiało zaciąg całymi oddziałami. Mieli wówczas prawo do dumnego miana „weteranów” w nazwie jednostki. Taka zmiana nazwy opłacała się również władzom stanowym – pułki weteranów traktowano jako „nowe” jednostki wystawione zgodnie z wymaganym planem mobilizacyjnym. Był dość powszechny proceder swoistej „kreatywnej księgowości” mobilizacyjnej.

(23) Raport płk W. Bella, OR, vol. XXXIX, p. I, s. 480

(24) Raport gen. mjr C. C. Washburna, OR, vol. XXXIX, p. I, s. 471.

(25) Ibidem.

(26) Raport ppłk W. H. Thurstona, ibidem, s. 472.

(27) Ibidem.

(28) Gen. T. Jordan and J. P. Pryor, op. cit., ss. 545-547. Washburn informował Smitha o wzięciu przez konfederatów 500 jeńców. Raport gen. mjr C.C. Washburna (korespondencja z Smithem), OR, vol. XXXIX, p. I, s. 470.

(29) Raport gen. mjr C.C. Washburna (korespondencja z Smithem), OR, vol. XXXIX, p. I, s. 470.

(30) Gen. T. Jordan and J. P. Pryor, op. cit., ss. 547-553

(31) Jak wiadomo Smith dowiedział się o wszystkim z telegrafu od Washburna. Dodatkowo Memphis było kwaterą tego ostatniego, więc Sherman nie mógł dać takiej odpowiedzi.

(32) Kiedy Sherman dowiedział się o zmianie dowództwa u Konfederatów zasięgnął opinii o Hoodzie u gen. Johna Schofielda, który dzielił w West Point pokój z nowym konfederackim dowódcą. Schofield miał stwierdzić, że Hood to pewna bitwa i to niejedna oraz niełatwa. Paradoksalnie odpowiadało to planom Shermana, który miał dość swoistego menueta, jaki w Georgii uprawiał całe lato z Jo Johnstonem. Opinię o ryzykanctwie Hooda najlepiej udowadniała pewna historia z czasów służby woskowej przed wojną. Wówczas to ówczesny porucznik Hood grając w pokera i wierząc w siłe blefu postawił zaryzykował 2 tys. dolarów (dwuletnie pobory porucznika) nie mając nic w kartach.

(33) Hood stracił nogę nad Chickamauga Creek (19-20 IX 1863).

(34) Chodzi o następujące bitwy – Peachtree Creek (20 VII), Atlanta (22 VII), Ezra Church (28 VII) oraz Utoy Creek (5-7 VIII)

(35) W dniach 29-31 VIII odbywała się konwencja Partii Demokratycznej w Chicago. Demokraci nominowali na kandydata gen. George’a McClellana, któremu dla równowagi dano na Wiceprezydenta zwolenika natychmiastowego pokoju George’a Pendeltona. Uznano, ze przy impasie wojennym kandydat głoszący pokój ma większe szanse (podobnie myślał Lincoln). Jednak wszelkie kalkulacje upadłuy za sprawą Shermana, który na początku września 1864 r. poinformował naród, że „Atlanta jest nasza i uczciwie wygrana”.

(36) Swoistym majstersztykiem było spalenie skladów zaopatrzeniowych w Johnsonville (północne Mississippi), gdzie prócz magazynów unioniści stracili 4 okręty wojenne, 26 statków oraz 20 barek. Raport gen. mjr N. B. Forresta, OR, vol. XXXIX, p. I, s. 871.

(37) Sytuację Smitha najprawdopodobniej dobrze oddaje staropolskie powiedzenie „Złapał Kozak Tatarzyna a Tatarzyn za łeb trzyma”.