Polish (Poland)English (United Kingdom)
Start Relacje z imprez 2012 Gettysburg - 17-18 września 2012 - część II

Gettysburg - 17-18 września 2012 - część II

autor: Smednir

w1Wróciliśmy do Gettysburga. Zjechaliśmy część historyczną miasteczka. Na chwilę zatrzymaliśmy się przy charakterystycznym wysokim budynku z wieżyczką, znanym każdemu, kto oglądał „Gettysburg”. To Luterańskie Seminarium Teologiczne. Postanowiłem odpuścić tym razem, tak jak wiele innych obiektów. Wiedziałem, że za rok w towarzystwie swoich przyjadę tu ponownie. Wówczas będziemy mieli nieco więcej czasu.

W drodze wylotowej z Gettysburga Johny minął niezauważenie (specjalnie?) Headquarter gen. Lee. Na szczęście nie umknęło to mojej uwadze i poprosiłem aby zawrócił. Niewielkie muzeum, ale warte zobaczenia. Czas naglił, więc zostawiłem je na zaś. Johny chciał mi pokazać jeszcze wiele innych miejsc, a nie spodziewał się, że w chaszczach Wzgórza Culpa możemy spędzić tyle czasu. No nic, jeszcze nieraz go zaskoczę…

 

w2

Luterańskie Seminarium Teologiczne

 

w3

Siedziba gen. Roberta E. Lee

 

Następny był punkt dowodzenia gen. Bufora z 1 lipca. Pomnikowi generała towarzyszy majestatyczny, konny pomnik gen. Johna Reynoldsa, dowódcy I Korpusu. Oba pomniki, jak większość pomników generałów Unii, robi duuuże wrażenie. Wokół kilka armat i ładnie poustawiane płotki, które mają imitować jankeskie szańce.

w5

Na pierwszym planie pomnik gen. Buforda, po lewej konny pomnik gen. Reynoldsa, przy Chambersburg Pike

 

Miejsce zadbane, czysto, schludnie, trawnik przycięty… W końcu wyjechaliśmy na otwarte przestrzenie i oczami wyobraźni widziałem nadciągające konfederackie pułki gen. Pettigrewa. To musiał być niesamowity widok! Zostawiłem Johna i Nancy, a sam udałem się Reynolds Avenue w kierunku Oak Ridge.

 

w6

Nasyp kolejowy - to w tym miejscu doszło do najbardziej zażartych walk na północny zachód od Gettysburga

 

Po drodze minąłem słynny nasyp kolejowy, w którym po kontrataku Jankesów zaskoczono i wzięto do niewoli blisko 230 Konfederatów z 2nd Mississippi Infantry. Nasyp nie ma już tak stromych ścian, jak niegdyś, ale i tak robi wrażenie. Zaraz za nasypem, od strony „konfederackiej” (czyli na zachód od miasteczka) stoi pomnik upamiętniający żołnierzy z 14-tego pułku z Brooklynu. To właśnie ten pułk odtwarza nasz kolega Mieszko.

 

w7

Walka przy nasypie kolejowym w wyobrażeniu Don Troianiego

 

Przeszedłem przez wiadukt i skierowałem się na północ ku najbardziej wysuniętym pozycjom Unii. Przy Dębowym Wzgórzu znów wspiąłem się na wieżę. Miałem z niej wspaniały widok na pozycje Drugiej Dywizji I Korpusu i Eternal Light Peace Memorial, przy którym trwała jakaś uroczystość – granat raził po oczach bardziej niż słońce ;-)

 

w8

Piękny pomnik poświęcony pamięci żołnierzom 90-ego pułku z Pensylwanii

na Dębowym Wzgórzu

 

Aby oszczędzić mi wysiłku (i przede wszystkim czasu), Johny podjechał pod wieżę widokową. Od parkingu oddaliłem się na ponad milę. Objechaliśmy całą Buford Avenue, a następnie przekroczyliśmy drogę na Chambersburg. Za drogą, w przyjemnym cieniu drzew Wzgórza McPhersona zrobiliśmy kolejną przerwę.

 

w9

Na Confederate Ave. przy armatach z rezerwy korpusu Longstreeta

 

Czasami zatrzymywaliśmy się co 50 metrów. W końcu powiedziałem Johnowi, że to nie ma sensu, będę szedł swoim tempem (wyjątkowo bardzo wolnym), buszował w krzakach (więc niech się nie martwi), a on niech spokojnie jedzie drogą. Nie zaginę. Pole bitwy, lokację poszczególnych brygad i dywizji znałem dobrze, a zatrzymywać samochód po pół minucie jazdy na dłuższą metę mogło irytować. John wykazał się dużą dozą cierpliwości. Uśmiech zrozumienia (czy też politowania) nie znikał mu z twarzy przez cały dzień. Od 20 lat marzyłem, aby ujrzeć Gettysburg. Teraz miałem go w zasięgu ręki.

 

w10

Miejsce śmierci gen. mjr Johna F. Reynoldsa

 

W urokliwym, zadbanym miejscu, wśród równo przyciętych drzew znaleźliśmy miejsce śmierci gen. Reynoldsa. Każdy z nas wyśmienicie pamięta tę scenę z filmu. Reynolds prowadził do ataku Żelazną Brygadę, kiedy… no właśnie. W filmie ginie z ręki strzelca wyborowego. Choć do tej pory nie wiadomo jak zginął. Niektórzy historycy uważają, że od szrapnela…

Od tego miejsca zaczęła się moja samotna wędrówka. Samochód w żółwim tempie toczył się dróżką, a ja dreptałem w miejscu. Przede mną rozpoczynała się długa na kilka mil West Confederate Ave. Można napisać książkę o cudeńkach, które widzi się wzdłuż Alei. Wiele razy zastygałem przy tablicach i pomnikach. Wiele razy wybudzał mnie z transu klakson Johna i energicznie machająca Nancy… Toczyłem się wolno do przodu, wchłaniając wszystko, jak leci. Nic dziwnego, że wieczorem padłem jak kłoda, nie mając sił na kolejne imprezowanie, a w nocy śniły mi się armaty stojące wzdłuż Alei.

 

w11

W miejscu, gdzie koncentrowały się konfederackie brygady przed Szarżą, stoi obecnie kilkadziesiąt armat różnego kalibru

 

CDN