Polish (Poland)English (United Kingdom)
Start Relacje z imprez 2009 Siloh 1862 - Rancirov 4-6.09.2009

Siloh 1862 - Rancirov 4-6.09.2009

czechy2009_063_tbW dniach 4-6 września 2009 nasi zaprzyjaźnieni rekonstruktorzy z Czech American Civil War Association (CACWA) zorganizowali imprezę rekonstruktorską w czasach Wojny Secesyjnej. Odbyła się ona w pobliżu miejscowości Rančířov na Morawach.

Miejsce okazało się idealne dla naszych potrzeb, bowiem był to poligon wojskowy, umiejscowiony z dala od dróg, zabudowań, wsi i miast. Można więc było poczuć klimat amerykańskiej XIX-wiecznej prowincji :)


Impreza była bardzo kameralna, nawet organizatorzy byli zdziwieni tak niewielką frekwencją. Jak się okazało do boju stanęło w sumie ok. 50-60 żołnierzy. Mimo małej liczebności oddziałów morale po obydwu stronach było wysokie, starcia zaciekłe, przestrzeń operacyjna bardzo duża.

Na miejsce dojechaliśmy w piątek wieczorem. Po rozpakowaniu, przywitaliśmy się z naszymi znajomymi z Austrii i Czech, i zaznajomiliśmy się z okolicą. Szybko udaliśmy się na spoczynek, ponieważ jak mówiły dane wywiadu, o świcie w naszym zasięgu powinny znaleźć się jednostki Jankesów.

Jak się okazało wywiad konfederacki przesłał bardzo ścisłe informacje, wobec czego o świcie w sobotę zostaliśmy postawieni na nogi i szybko opuściliśmy obóz. Co dziwne Jankesom również udało się wstać o tak niechrześcijańskiej porze, dzięki czemu mogliśmy nawiązać z nimi walkę. Chociaż niebiescy walczyli dzielnie, w końcu musieli uznać przewagę żołnierzy z Południa i wycofali się w kierunku swojego obozu. Pogoniliśmy ich tam z wielką przyjemnością.

Po porannej potyczce przyszedł czas na śniadanie i chwilę odpoczynku, po czym nastąpiły ćwiczenia musztry, najpierw w plutonach, w zakresie szkoły żołnierza, potem całą kompanią ćwiczone były manewry szkoły batalionu. Ćwiczenia przebiegły sprawnie, więc w doskonałych nastrojach powróciliśmy do obozu.

W obozie dostaliśmy niecałą godzinę wolnego czasu, po czym sformowaliśmy oddziały i wyruszyliśmy na główną bitwę. Duża przestrzeń pozwoliła na znaczną manewrowość - działania rozpoznawcze, ataki na flankę, obchodzenie pozycji nieprzyjaciela, rozwijanie i przemieszczanie tyralier. Rzeźba terenu była urozmaicona, więc mogliśmy przeprowadzać śmiałe ataki na wzgórze bronione przez Jankesów, prowadzić dziką strzelaninę w lesie czy zalec w rowie strzeleckim i prowadzić stamtąd skuteczny ogień. Ładunków wystrzelaliśmy bardzo dużo, sama bitwa według mnie była bardzo dobra - dynamiczna, manewrowa i długa.

Po bitwie zafundowano nam dress parade, podczas której unijny sierżant dostał promocję oficerską. Bardzo sympatycznie się później zachował przysyłając do konfederackiego obozu litrową butlę jankeskiego destylatu. Butla została osuszona ku chwale Konfederacji. Po apelu został wypłacony żołd w wysokości 20 konfederackich dolarów dla żołnierzy i 40 dolarów dla podoficerów. Żołd można było przepić w miejscowej kantynie, co też zostało uczynione. Wieczorem życie towarzyskie toczyło się głównie w pobliżu saloonu, gdzie wspólnie bawili się zarówno dżentelmeni w szarych mundurach jak i najemnicy w granatowych. Za co wszystkim wielka chwała.

Generalnie impreza była bardzo zacna, bezpretensjonalna i dająca prostemu żołnierzowi dużo satysfakcji. Jeśli ktoś chce spędzić weekend na manewrach, ćwiczeniach, bieganiu po poligonie i nie czuć się przy okazji ograniczonym barierkami i trybunami dla publiczności, to właśnie spotkania organizowane przez Czech American Civil War Association są najlepszym wyborem.

Więcej zdjęć w naszej GALERII