Polish (Poland)English (United Kingdom)
Start Relacje z imprez 2014 New Hope Church 1864 - Valdikov 4-7.09.2014

New Hope Church 1864 - Valdikov 4-7.09.2014

vldik01

Pierwszy weekend września to czas, kiedy koledzy z CACWA (Czech American Civil War Association) organizują imprezę rekostruktorską. Od lat jest to obowiązkowa pozycja w kalendarzu 14th Louisiana, z niecierpliwością przez nas wyczekiwana.

Na szczęście w tym roku wrzesień nadszedł szybko, a wraz z nim impreza w Valdikovie, małej wiosce na południu Moraw. Miejscowość Valdikov była oddalona od obozu parę kilometrów, zabudowania widniały gdzieś w oddali. Koło nas nie było żadnej cywilizacji, co oczywiście dodawało uroku całemu przedsięwzięciu.

Tegoroczne działania przedstawiać miały starcia pod New Hope Church z maja 1864 roku. W naszej rekonstrukcji tych wydarzeń nacisk był położony na obronę fortyfikacji i starcia w terenie leśnym. I był to bardzo dobry pomysł.

vldik02
Przyjechałem na miejsce w piątek wieczorem. Koledzy z Lafayette Rifle Cadets kończyli stawianie psich budek, ja przygotowałem sobie miejsce do spania przy ognisku, noc zapowiadała się przyjemna, więc zdecydowałem się na nocleg pod gwiazdami. Zostaliśmy przydzieleni do jednej kompanii razem z 1st Virginia, otrzymaliśmy informację o nocnych wartach, odbyła się odprawa dowódców, wykonaliśmy rekonesans po leśnych umocnieniach,  a wraz z zapadnięciem zmroku zjechała reszta 14th Louisiana.
Korzystając z tego, że moja warta wypadała na 1 w nocy, postanowiłem nieco się zdrzemnąć i ułożyłem się przy ognisku. Ciepły wieczór przeszedł w noc, a ja drzemałem pod kocem ciesząc się błogim lenistwem.
vldik03

Błogie lenistwo trwało do 1 w nocy, kiedy przyszedł po nas ofiecer 1st Virginia i zaprowadził na wartę.  Warta to zwykła rzecz w wojsku, ta jednak była niezapomniana. Strzegliśmy leśnych umocnień i mieliśmy pikietę  pomiędzy naszymi i jankeskimi zasiekami. Ciemna noc, las, fluorescencyjne grzyby, księżyc przeświecający przez gałęzie drzew, wszystko to tworzyło niesamowitą atmosferę. Oczywiście nie po atmosferę zostaliśmy tam wysłani, trzeba było wypatrywać wroga, a w razie ataku oglosić alarm i obudzić oficera ktory spał przy umocnieniach. Do jankeskiego ataku jednak nie doszło, a po półtorej godzinie zostaliśmy zluzowani przez czeskich kolegów.

Była godzina 2.30, mieliśmy jeszcze nieco czasu na spanie. Trzeba było szybko się wyspać, ponieważ na 5.30 przewidziano pobudkę. Ponieważ naszym porucznikiem był Niemiec, to prawdopodobieństwo że wszystko odbędzie się zgodnie z planem było bliskie pewności. Nie pomyliliśmy się.

Dokładnie o 5.30 zostaliśmy postawieni na nogi. Chwilę później Jankesi zaatakowali nasze leśne umocnienia, więc biegiem, ale we wzorowym porządku, ruszyliśmy do walki.

vldik04

Nasi dzielnie bronili posterunku, wiec kiedy przybylismy z odsieczą,  bez problemu odparliśmy atak wroga. To było pierwsze starcie tego dnia. Pierwsze z wielu. Jednak zanim doszło do kolejnych walk, mieliśmy chwilę wytchnienia, można było przegryzc suchara i napić się wody z manierki. Przy okazji wzeszło słońce oświetlając nasza "twierdzę" złotymi promieńmi.

vldik05

Chwilę później niezmordowany porucznik posłał nas na pierwszą z pikiet. W ten sposób rozpoczęliśmy ten długi, piękny dzień.

Zarówno Konfederaci jak i Jankesi zbudowali w lesie umocnienia. Zmagania polegaly na obronie i atakowaniu tych dzieł obronnych oraz na potyczkach na "ziemi niczyjej", pomiedzy tymi fortyfikacjami. Przed nąsza główna linią obrony były zbudowane trzy przyczółki. Na środkową redutę kilka razy była kierowana nasza dzielna, polska ekipa.

vldik051

Przy jankeskim ataku załogi redut były zazwyczaj zwijane za główną linię obrony, odpieraliśmy szturm Jankesow i przechodziliśmy do kontrataku. Albo i nie.

vldik06

Zdarzało się, że przy kontrataku, podchodziliśmy pod jankeskie linie i już-już prawie zgniataliśmy tę niebieską zarazę... ale wyższa logika naszych sztabowcow byla inna, znacznie bardziej wyrafinowana. Godny pochwały, wspaniały i genialny plan naszej generalicji, zakładał wykrwawienie Jankesow w kolejnych szturmach na nasze umocnienia. Tak więc wycofywaliśmy się, na pozór oddajac pole, a tak naprawdę prowokujac federalnych do kolejnego beznadziejnego ataku na nasze potężne fortyfikacje.

W przerwach między kolejnymi atakami i obronami można było nieco odsapnać, był czas żeby nabić fajeczkę, przyszła nawet poczta z listami od naszych bliższych i dalszych krewnych.

vldik07

Podczas służby na wysuniętych posterunkach dochodziło do typowych dla wojny pozycyjnej sytuacji. W powietrzu latały nie tylko pociski, ale i obelgi pod  adresem adwersaży, dochodziło też do bardziej pokojowych randez-vous,  kiedy żołnierze w szarych i niebieskich mundurach prowadzili handel wymienny. A po jednym z ataków udało się zdobyć na Jankesach skrzynię z sucharami, dzięki czemu nasi waleczni żołnierze nie musieli iść do boju z pustymi brzuchami.

vldik08

Tak jak przewidzieli nasi sztabowcy, kolejne jankeskie ataki nadszarpnęły ich stan osobowy i morale. Kiedy sytuacja do tego dojrzała, został zarządzony generalny szturm na pozycje federalne. Cały nasz batalion został uszykowany w długaśną battle line i przy warkocie werbla ruszyliśmy do ataku. Wróg się nie poddawał, walczył dzielnie, przez co ponieśliśmy znaczne straty. Między innnymi poległ nasz ulubiony niemiecki porucznik. Porucznika godnie zastąpił kapral Kargen z Lafayette Rifle Cadets, który z szablą w dłoni odważnie poprowadził naszą kompanię, mocno nadszarpniętą salwami wroga, do dalszej walki.

Wynik starcia był łatwy do przewidzenia. Pomimo dzielnej obrony, jankesi zostali zepchnięci do defensywy, ich umocnienia zdobyte, a resztki oddziałów federalnych, zdziesiątkowane naszym ogniem, opuściły pole bitwy. Właśnie minęła godzina 14.30, kończyła się dziewiąta godzina naszych bojowych działań.

W opinii wielu uczestników, New Hope Church 1864/2014 to jedna z najlepszych rekonstrukcji z okresu Wojny Secesyjnej w ostatnich latach. Ja również przychylam się do tej opinii. Nasi czescy koledzy z roku na rok podnoszą poziom swojej "bojovej akce", zarówno jeśli chodzi o organizację imprezy, jak i znakomite lokalizacje, oraz świetne pomysły.

Sedecznie podziękowania dla organizatorów za możliwość uczestniczenia w tej znakomitej imprezie. Dziękuję również  kolegom z 14th Louisiana Infantry Regiment, Lafayette Rifle Cadets, 58th New York State Volunteer Regiment  i z pozostałych oddziałów za wspólnie spędzony czas i wspólną walkę.

pvt von Munchhausen

 

Zapraszamy do naszej GALERII