Polish (Poland)English (United Kingdom)
Start Relacje z imprez 2014 27-28 czerwca Zamość "Mobilizacja u Brunia"

27-28 czerwca Zamość "Mobilizacja u Brunia"

zambr04autor: Pogromca Siwków

Dnia 27 czerwca roku pańskiego 2014 nasz oddział wyruszył w kierunku Zamościa z pięknego Krakowa.

Poruszaliśmy się nocą, aby uniknąć wykrycia przez jankeskie patrole mogące utrudnić nam szybkie dotarcie do celu. Podróż na szczęście przebiegła szybko i bez większych kłopotów, głównie dzięki wspaniałemu dyliżansowi Gregoriusa.

Najważniejsze cele wyprawy pozostawały przed nami ukryte, oprócz tego oczywistego, jakim było wsparcie posiłkami twierdzy Zamość i odwiedzenie naszego towarzysza broni Brunia. Na miejsce dojechaliśmy późną nocą nieco zmęczeni podróżą. Rozłożyliśmy namioty i, wystawiwszy warty, poszliśmy spać.

zambr07

Rano wstaliśmy z Bruniem pierwsi i po rozpaleniu ognia obudziliśmy resztę. O godzinie 10 wyruszyliśmy w kierunku centrum.

zambr02

Gdy dotarliśmy na rynek, nasz cel stał się jasny: przeciągnąć amerykańskiego kongresmana i resztę załogi twierdzy wraz z Panem Hrabią na naszą stronę. Po kilku wystrzałach na cześć Konfederacji kongresman uśmiechnął się do nas i przemówił na temat żołnierzy Południa, jacy to oni dobrzy i mili, i fajni byli.

 

zambr08

Oprócz gościa ze Stanów Zjednoczonych przekonaliśmy do siebie także cały tłum gapiów oraz rząd tejże twierdzy. Na wzmiankę zasługuje niezwykle miła reakcja mieszkańców i dziennikarzy, którzy byli ogromnie zaskoczeni naszym przybyciem. Dzięki tak nieoczekiwanej wizycie trafiliśmy na pierwsze strony gazet. Po kilku salwach udaliśmy się w cień restauracji, gdzie spotkaliśmy nasze posiłki (mówię o drużynie Brata Szarego, który do nas przyjechał, a także o jedzeniu). Spotkaliśmy tam również parę Szkotów, których z całą pewnością przeciągniemy na naszą stronę.

zambr06

Po chwili odpoczynku udaliśmy się na małą przechadzkę murami, połączoną z musztrą, która należała do tych mniej męczących. Gdy kapral stwierdził, że nie wie, w jakim czasie przyjedzie po nas ambulans medyczny po tym, jakbyśmy mieli na tej musztrze zemdleć (tak naprawdę w planach atak mieli jankesi, tylko że zawiedli..., więc aby nie być zmęczonymi i pozostać w gotowości do obrony twierdzy, musieliśmy przerwać działania), postanowił, że udamy się tam, gdzie nasze miejsce (jako bardzo wykształconych ludzi, nie jako eksponaty!), czyli do muzeum.

zambr01

 

zambr03

Muzeum w Zamościu należy do tych ciekawszych. Mieliśmy okazję zobaczyć plan fortyfikacji Pana Hrabiego „z lotu ptaka” oraz wiele innych interesujących eksponatów. Muzeum opuściliśmy po chwili dłużej, niż nam się zdawało. Udaliśmy się na końcowy odpoczynek przed drogą, gdzie przedyskutowaliśmy wiele ciekawych rzeczy, jak na przykład naszą przyszłą ofensywę, po czym udaliśmy się w drogę powrotną. Warta nocna i czuwanie dały mi się w drodze powrotnej we znaki, ale udało się nam spokojnie dojechać.

zambr05

Tutaj musimy złożyć specjalne podziękowania Bruniowi za zorganizowanie noclegu oraz Gregoriusowi za tak wspaniały i komfortowy dojazd. Dziękuje również wszystkim, którzy pojawili się na naszej wyprawie. Long live Dixie!