Polish (Poland)English (United Kingdom)
Start Artykuły Ludzie Zapiski wojenne kapelana 14th Louisiana - sierpień 1862

Zapiski wojenne kapelana 14th Louisiana - sierpień 1862

sheeran0002Rozpoczynamy prezentację fragmentów zapisków wojennych o. Sheerana, kapelana 14th Louisiana Infantry Regiment.

Na początku chcemy przedstawić kilka uwag odnośnie sposobu pisania dziennika przez autora, jak również metod użytych przez wydawcę pamiętnika; korzystamy z wydania z roku 1960, wydawnictwa The Bruce Publishing Company z Milwaukee.

Dziennik o. Sheerana to dwa zapisane ręcznie notatniki, oprawione w imitację aksamitu koloru khaki. Zawiera opisy wydarzeń, przeżyć, obserwacji i refleksji kapłana. Pamiętnik przedstawia wydarzenia od sierpnia 1862 do powrotu o. Sheerana do parafii w Nowym Orleanie w 1865 roku.

Metody prowadzenia zapisków były następujące:

 

  • Zazwyczaj kiedy kapelan służył przy wojsku w polu, oraz podczas podróży na głębokie Południe w czasie urlopu, prowadził zapiski w tym samym dniu kiedy miało miejsce opisane zdarzenie, najprawdopodobniej w brudnopisie, lub na luźnych kartach papieru. Następnie te notatki redagował i przepisywał do pamiętnika. Np. pod datą "styczeń - marzec 1863" napisał: "Podczas leczenia w Richmond przepisałem notatki zrobione w czasie letniej kampanii".
  • W innych przypadkach nie czynił notatek każdego dnia, tylko robił to kilka dni później. Autor pisze np. "Teraz będąc po wirgińskiej stronie rzeki, zatrzymałem się i sporządziłem zapiski o bitwie pod Sharpsburgiem".
  • Kilka razy w późniejszej części dziennika, o. Sheeran łączy dwie poprzednie metody z kolejną, mianowicie wpisuje do pamiętnika listy wysyłane do swojego wychowanka mieszkającego w Richmond.

Metody stosowane przez autora powodują, że w niektórych przypadkach występują problemy z datowaniem wpisów. Ciężko jest czasami wywnioskować, czy data w pamiętniku oznacza dzień w którym miało miejsce opisywane wydarzenie, czy też jest to dzień w którym kapelan dokonał wpisu przedstawiającego wcześniejsze zdarzenia. W innych przypadkach, kiedy wpisy były przenoszone z codziennych zapisków, daty wpisów oznaczają daty opisywanych wydarzeń.

W wydaniu z 1960 roku, z którego korzystamy, daty oznaczają dni w których dzieją się sytuacje opisywane przez o. Sheerana. W wydaniu tym znajdują się również objaśnienia i komentarze wydawcy, które również będziemy częściowo przedstawiać. Teksty pamiętnika o. Sheerana będą oznaczone kursywą, natomiast teksty objaśnień i komentarzy normalną czcionką.

 

sheeran0003

1862

W połowie lata A.D. 1862, o. Sheeran był w Gordonsville, w Wirginii, razem z 14th Louisiana Infantry Regiment, w dywizji generała Richarda Ewella, korpusie gen. Jacksona.

Sytuacja na wschodnim teatrze działań wojennych na początku sierpnia 1862 przedstawiała się następująco:

Atak wojsk Unii pod wodzą gen. McClellana na stolicę Konfederacji Richmond, został powstrzymany dzięki uporczywym działaniom armii gen. Lee na Półwyspie, morskiej obronie pod James i niespodziewanym atakom przeprowadzanym przez gen. Jacksona.  Wojska federalne postanowiły zadać decydujący cios: od północy nacierał gen. Pope z 47 tys. żołnierzy i znajdował się 90 mil od Richmond. Natomiast McClellan próbował połączyć z nim swoje siły, żeby wspólnym atakiem zdobyć konfederacką stolicę. Gen. Lee postanowił obronić Richmond śmiałym manewrem: zamierzał osłabić swoje własne pozycje i wysłać gen. Jacksona w kierunku wojsk Pope'a, zanim ten ostatni połączy się z McClellanem. Dnia 2 sierpnia, gen. Jackson z oddziałami w sile zaledwie 24 tysięcy znajdował sie w Gordonsville, 30 mil na południe od wysuniętych pozycji unijnych gen. Pope'a w Culpeper. Dziennik ojca Sheerana rozpoczyna się w tym miejscu. Kapłan zameldował się w Gordonsville u generała Ewella, który przyjął go bardzo ciepło:

 

2 sierpnia

Generał bardzo się ucieszył z tego, że będzie miał katolickiego kapłana w swojej dywizji i zasugerował, że mój ordynans powinien mieć wierzchowca, żeby mi lepiej pomagać przy mojej posłudze. Opowiedziałem jemu o trudnościach ze zdobyciem konia, ale ten problem został rozwiązany stwierdzeniem, że powinienem powiedzieć chłopcom, żeby mi złapali jednego podczas kolejnej bitwy. ... (W wyniku czego mój ordynans dostał konia po kolejnej bitwie pod Manassas).
W ciągu następnych dni o. Sheeran wysłuchał wielu spowiedzi, odprawiał Mszę świętą każdego ranka, i rozdzielił wiele Komunii Świętych. 7 sierpnia gen. Pope rozpoczął natarcie przeciwko gen. Jacksonowi, który spokojnie ruszył swe siły żeby go zablokować.

 

7 sierpnia

 

Kiedy ustalono pozycje Jankesów, cała dywizja Ewella przekroczyła Liberty Bridge ok. godziny 4 po południu w pościgu za Popem i jego abolicyjnymi grabieżcami [w oryginale "Abolition Robbers"].

 

8 sierpnia

Obrazy zniszczeń dokonywanych przez nieprzyjaciela były widoczne wzdłuż naszej drogi. Płoty były rozburzone, kukurydza stratowana, a domy wypatroszone z mebli.
Właściciel farmy, dżentelmen o wysokiej pozycji, przedstawił nam wstrząsającą relację o barbarzyńskim potraktowaniu jego i jego rodziny przez bandytów Lincolna. Zrabowali cały jego dobytek; kukurydzę, pszenicę, świnie, zabili psy, zabrali ze sobą bydło, nawet dojne krowy. Poprzewracali płoty i nie pozwolili jego murzyńskim służącym ich podnieść, dopóki nie zapłaci im za to wynagrodzenia, narażając zasiewy na zniszczenie. Chcieli nawet zastrzelić tego pana za posiadanie w domu naładowanej strzelby.

Dzień był niezwykle gorący a marsz od jakiś trzech godzin bardzo szybki, wielu naszych ludzi zostało w tyle, niektórzy z udarem słonecznym.

Spotkaliśmy generała Jacksona jadącego samotnie. To był pierwszy raz jak go widziałem. Nikt mi nie powiedział czy taki był zamysł generała, jednak po ubiorze nie można było poznać, że to wysoki rangą oficer.

9 sierpnia dwie armie starły się pod Cedar Run i Cedar Mountain. Bitwa potoczyła się wg klasycznej taktyki gen. Jacksona. Kiedy lewe skrzydło i centrum zaczęły ulegać nieprzyjacielowi w początkowej fazie bitwy, niewzruszony Stonewall przegrupował swoje siły, kontratakował na obydwu skrzydłach i zepchnął federalnych, którzy walczyli pod komendą gen. Banksa. Więcej o samej bitwie można przeczytać TU

 

9 sierpnia
Batalion Irlandzki starej brygady Jacksona i kilka regimentów atakowali na lewej flance, reszta naszych sił była ukryta w lesie jakieś 200 jardów z tyłu. Jankesi zgnietli nasze natarcie dzięki znacznej przewadze liczebnej. Brygada Irlandzka została wkrótce opuszczona przez towarzyszy, którzy nie byli w stanie wytrzymać straszliwego ognia atakującego wroga. Przez jakiś czas odważnie wytrzymywali nierówną walkę i musieli się wycofać, ponieważ ich szeregi zostały osłabione utratą wielu dzielnych żołnierzy.

Nieprzyjaciel pewny zwycięstwa nad naszym lewym skrzydłem, nacierał szybko, aż nasze kolumny znalazły się 50 jardów w lesie w którym była ukryta największa część starej dywizji Jacksona. Teraz nadeszła nasza kolej na atak. Kiedy oni atakowali krzycząc wściekle, zostali przywitani straszliwą salwą muszkietową, która ich zdziesiątkowała. Nasi chłopcy ze zwycięskim hura! na ustach, które rozeszło się wzdłuż naszych linii, rozpoczęli pościg za wycofującymi się nieprzyjaciółmi, zabijając wielką ich liczbę i biorąc około 700 jeńców. Wraz z zachodem słońca skończyły się zmagania piechoty podczas słynnej bitwy pod Cedar Mountain.


10 sierpnia

[Następnej nocy] zajmowałem się rannymi w naszym szpitalu dywizyjnym. Doktor White [najprawdopodobniej Archer C. White, wymieniony w Confederate Register jako intendent szpitala 29th Virginia Infantry. Może to być również A.J. White intendent szpitalny w Armii Północnej Wirginii] i ja zdecydowaliśmy się na wyprawę na pole bitwy, żeby sprawdzić czy któryś z naszych ludzi nie został jeszcze stamtąd zabrany. Wsiedliśmy na konie ok. 11 wieczorem i udaliśmy się na miejsce masakry.

Rozmawiałem z rannymi i mówiłem im, żeby wytrzymali do świtu, kiedy będziemy mogli ich zabrać i zająć się nimi. Znalazłem jednego, biednego człowieka, który leżał w pewniej odległości od swoich kompanów i zapytałem się z jakiego jest regimentu? "73 z Nowego Jorku" odpowiedział. "Jak się nazywasz?" "P. Sullivan." "Jesteś katolikiem?" "Tak, jestem." "Pat co cię tutaj sprowadziło?" "Och, nieszczęście!" brzmiała odpowiedź biednego kolegi. Miał nogę strzaskaną kulą muszkietową.

Około dwóch godzin wędrowaliśmy przez pole bitwy, które było teraz mokre od krwi ofiar fanatyzmu, tyranii i niesprawiedliwości.

 

11 sierpnia

Spędziłem popołudnie przy rannych więźniach, których zabraliśmy z pola bitwy. Pośród nich było dwóch kapitanów o ponadprzeciętnej osobowości. Jeden z nich bardzo pragnął dyskusji na temat wojny i jej prawdopodobnych konsekwencji. Ja oczywiście nie miałem żadnych obiekcji. Poświęciłem kapitanowi około godziny mojego czasu, wprowadzając go w świat idei całkowicie odmiennych od tych z którymi tu przybył. Kapitan twierdził, że nie jest wcale na usługach administracji Lincolna, a walczy jedynie w obronie konstytucji. Moja odpowiedź na jego tezę była następująca: "Mój bardzo dobry człowieku, każdej nocy zanim ułożysz się do snu, spróbuj przywołać w swej pamięci ile razy Abe Lincoln dopuścił się krzywoprzysięstwa łamiąc konstytucję, odkąd wstąpił na urząd. Później połóż swą dłoń na piersi i zapytaj siebie w obecności Boga, czy walcząc za swojego zakłamanego prezydenta, walczysz w obronie konstytucji swojego kraju." Pożegnałem mojego jankeskiego przyjaciela, jednak wkrótce przybył posłaniec z zapytaniem czy zaszczycę kapitana moją kartą wizytową. Oczywiście spełniłem tę prośbę.

Jackson wycofał swoje siły do Grodonsville i przez wiele dni zamęczał przeciwnika niespodziewanymi manewrami. Jednak jeden z najbardziej błyskotliwych konfederackich ataków miał dopiero nadejść. Kiedy generał Lee, teraz w Gordonsville powstrzymywał gen. Pope'a od frontu, szybko poruszający się Jackson obszedł prawe skrzydło armii Unii i dotarł do Manassas Junction. Śmiałe i ryzykowne zagranie Konfederatów rozdzieliło siły federalne - odcięło gen. Pope'a od nadchodzącego gen. McClellana i sprawiło, że Jackson mógł zaatakować dokładnie tam gdzie zamierzał.

Ojciec Sheeran towarzyszył swoim żołnierzom w tym słynnym marszu. Dzień przed wymarszem, odprawił Mszę św. dla swoich ludzi.

 

15 sierpnia 1862

Camp Wheat, kilka mil na południe od Cedar Mountain

Było dużo wiernych słuchających Mszy, wielu z nich przyjęło komunię świętą. Ta duża liczba wiernych napełniła mnie nadzieją, że jeśli byłoby parę dni odpoczynku, miałbym możliwość przygotowania wszystkich katolickich żołnierzy w naszej brygadzie na spotkanie z Bogiem tak dobrze, jak są teraz gotowi na spotkanie z nieprzyjacielem. Obserwuję, jak nasi dzielni ludzie poświęcają swoje wygodne bytowanie i narażają swoje życie; podobnie jak narażają zbawienie swych dusz. Skłania mnie to, żeby ze wszystkich sił utrzymywać ich w przyjaźni z Bogiem. Poczyniłem obserwację, że żadni żołnierze nie walczą tak dzielnie jak katolicy zaopatrzeni w sakramenty święte przed bitwą, a z drugiej strony nie ma bardziej tchórzliwych żołnierzy (za wyjątkiem tych zupełnie bezwartościowych), niż ci katolicy, którzy są w stanie grzechu śmiertelnego.


16 sierpnia
Jednak nie było mi dane zrealizować miłych memu sercu zamierzeń, gdyż w sobotę 16 sierpnia o godzinie 2 w nocy nadeszły rozkazy aby przyrządzić racje żywnościowe na dwa dni i być gotowym do wymarszu o świcie. Cały obóz był wkrótce na nogach. O świcie żywność była gotowa, namioty zwinięte, wozy załadowane, a chłopcy stali w szeregach. Ponieważ tego dnia mieliśmy zabezpieczać tyły korpusu, musieliśmy czekać aż do 10 rano, zanim przeszły inne dywizje. Bezczynne stanie pod bronią przez tak długi czas było bardzo męczące dla naszych ludzi i nic dziwnego, że obdarzali niewybrednymi słowami tych, którzy byli przyczyną opóźnienia. Jednak około dziesiątej wyruszyliśmy i po szybkim marszu przeszliśmy 15 mil w palącym słońcu. Stanęliśmy na nocny spoczynek jakieś dwie mile od Orange C. H.

Znów mieliśmy luksus spania na gołej ziemi, za poduszki mając belki i deski od płotów. Mieliśmy również znakomitą okazję do przeprowadzenia obserwacji astronomicznych, ponieważ księżyc i gwiazdy rzucały swój olśniewający blask, i z naszej obszernej sypialni był znakomity widok bez żadnych instrumentów. Jednak czas i okoliczności były niezbyt sprzyjające modlitwie, ponieważ ludzie z naszej brygady byli stłoczeni blisko siebie i dawali upust swojemu gadulstwu. Tym bardziej, że kamieniste pierzyny na których próbowaliśmy ułożyć nasze zmęczone ciała, sprzyjały prowadzeniu konwersacji. Rozmyślałem często o tych herosach umartwienia, których imiona wspomina kalendarz Kościoła. Święta Róża z Limy jako poduszki używała kłody drewna, a goła ziemia była dla niej łóżkiem; również inni święci praktykowali podobne umartwienia, które przywoływałem w mojej pamięci. Jednak obawiam się, że te przemyślenia nie pomagały mi zbytnio; zamiast oddawać honor tym świętym za ich wyrzeczenia, doszedłem do wniosku, że ich wielkie umartwienia były niczym dziecinna igraszka w porównaniu z tym co musieli przeżywać konfederaccy żołnierze i oczywiście również ja. Bylibyśmy niezmiernie szczęśliwi tej nocy, jeśli mielibyśmy okrągły pniak za poduszkę i równą ziemię za łóżko. Lecz cóż! Można było tylko o tym pomarzyć. Kanciasta belka pod głową, a kamienie wielkości od jajka do kuli armatniej pod utrudzonym ciałem.


17 sierpnia, niedziela
Doszły mnie słuchy o dwóch żołnierzach z Virginii rozstrzelanych za dezercję. Pospieszyłem na miejsce stracenia i znalazłem ich w towarzystwie dwóch kapelanów protestanckich. Nie chcąc być świadkiem egzekucji, wróciłem do obozu.

Wspaniały manewr gen. Jacksona został przeprowadzony perfekcyjnie. Maszerując na północ wzdłóż gór i używając oddziałów gen. Longstreeta jako przynęty, siły Jacksona dotarły do Salem 26 sierpnia. Wykonały ostry skręt na południowy wschód i przemknęły przez pasmo Blue Ridge w Thoroughfare Gap i jeszcze tego samego dnia był w Bristoe Station, dwie mile od Manassas Junction.

Jest oczywiste, że zamiary Jacksona były zagadką dla nieprzyjaciela, również były one niewiadomą dla własnych żołnierzy. Podczas przemarszów żołnierze narzekali, że dowódcy mogą a nie chcą "dopaść tego bardzo złego człowieka [gen. Pope'a] i jego legion bandytów". Również o. Sheeran pod datą 18 sierpnia napisał:
Nie mam pojęcia czy Lee, Jackson i Longstreet wiedzą co robią.

Niebawem nadarzyła się okazja, że sam o. Sheeran mógł wypróbować swoje umiejętności dowódcze.

 

22 sierpnia

Byłem bardzo zmęczony i poszukałem miejsca poza zasięgiem dział nieprzyjaciela, ułożyłem się na ziemi aby poczekać na przybycie doktora. Kiedy wrogie działa wkrótce umilkły, maruderzy którzy byli z tyłu, poczuli się bezpiecznie i zaczęli siadać by odpocząć w cieniu drzew. Korzystaliśmy z przyjemności chłodnego cienia, kiedy nagle dało się słyszeć wielkie poruszenie z kierunku, z którego przyszliśmy. Rozległ się krzyk "Jankesi nadchodzą!!!" Jednak nie poświęciłem temu większej uwagi, ponieważ sądziłem że jest to fałszywy alarm wywołany przez murzyńskich służących, którzy znajdowali się poniżej, między drzewami. Jednak wkrótce znów usłyszałem krzyk "Jankesi!". Wozacy powożący sanitarkami, którzy przybyli w tym samym czasie co maruderzy, zaczęli panikować. Wsiadłem na mojego Siwka i zjechałem w dół do ambulansów. Rozkazałem woźnicom aby ruszyli naprzód tak szybko jak to możliwe. Usłuchali niezwłocznie. Ponieważ nie zauważyłem żadnego oficera, objąłem dowodzenie nad maruderami i uformowałem z nich linię na drodze biegnącej przez las. Dowódca wydał rozkaz by powstrzymać ogień dopóki wróg nie znajdzie się w bliskiej odległości. Jankesi nadchodzili bardzo ostrożnie przez las. Podjechałem do naszej baterii aby poinformować dzielnego kapitana D Kina z La. G.B. [najprawdopodobniej skrót ten oznacza "Louisiana Guards Battery"] o ich nadejściu. Kiedy jechałem, popatrzyłem na lewo i cóż ujrzałem!? Generał Trimble [generał major I.R. Trimble C.S.A.] z całą swoją brygadą uszykowany w linię bojową w oczekiwaniu na nieprzyjaciela, którego ja i moi dzielni maruderzy zamierzaliśmy odeprzeć.

To był pierwszy raz, kiedy próbowałem działać jako dowódca i muszę przyznać, że poczułem się nieco zakłopotany, gdy odkryłem że jestem obserwowany przez taką osobę jak gen. Trimble. Jestem pewien, że generał z całą swoją powagą musiał się serdecznie uśmiać patrząc na moje manewry. Nieformalnie zrezygnowałem z mojej funkcji i wycofałem się na pewną odległość by zaczekać na rezultat starcia.

Kiedy gen. Jackson dotarł do Bristoe, dowiedział się, że posiłki dla gen. Pope'a przybędą wkrótce pociągiem. Natychmiast brygada z Luizjany została uformowana w linię wzdłuż torów kolejowych.


26 sierpnia
Główna kolumna korpusu otrzymała rozkaz zatrzymania się. Nadchodzące brygady wykonały rozkaz bez ociągania, ale te zamykające pochód próbowały się przedostać bliżej. Wszyscy chcieli zobaczyć "zabawę".
Wszyscy czekali teraz z ogromnym niepokojem, kiedy nieoczekiwanie rozległ się gwizd lokomotywy od strony Warrenton, najpierw z oddali, po kilku chwilach ciszy już wyraźniejszy gwizd po naszej prawej w lesie; i zaledwie ten dźwięk umilkł, a długi pociąg z pasażerami sapiąc zbliżył się do stacji. Maszynista spostrzegł zagrożenie, ale za późno dał całą parę i z dużą prędkością minął naszą linię, jednak otrzymał salwę od naszych chłopców, którzy wysłali go do pewnego miejsca na innym świecie. Jednak lokomotywa, będąca pod parą, dokonała udanej ucieczki, choć została prześwidrowana przez deszcz kul muszkietowych. To był jednak pierwszy z pięciu pociągów, które dostarczyły posiłki dla Pope'a w Warreton, a teraz były w drodze powrotnej po więcej zaopatrzenia
. [Bristoe leży na linii kolejowej pomiędzy Manassa i Warreton, około 4 mil od Wareton]. Jackson postanowił, że już żadna z tych cennych lokomotyw się nie wymknie. On i kilku ludzi umieścili zapory  na torach w pobliżu mostu. Generał teraz przechadzał się powoli wzdłuż szeregów i niskim głosem mówił chłopcom żeby nie marnowali amunicji, gdyż on już wszystko załatwił. Wkrótce gwizd kolejnej maszyny rozległ się z tego samego kierunku i ponieważ nie było sygnału do zatrzymania ze stacji, pociąg przeszedł z normalną prędkością przed frontem naszych luizjańskich chłopców, którzy zapomniawszy, lub chyba nie myśląc o rozkazie zasypali salwą muszkietową kocioł lokomotywy, przez co para zaczęła się wydobywać z niego we wszystkich kierunkach. Nie wcześniej jak otrzymał to powitanie, pociąg ruszył pełną siłą w kierunku zapory, która wykoleiła go z torów do jaru, i zagrzebała Abe Lincolna głęboko w błocie [Abe Lincoln to nazwa tej lokomotywy]. Głośny krzyk naszych chłopców uderzył pod niebiosa.
Kiedy zabrzmiały wystrzały obawiałem się, że ktoś z naszych ludzi mógł zostać ranny, więc pragnąłem przedostać się na front, ponieważ byłem około mili od stacji z naszymi chirurgami i ambulansami. Było teraz ciemno, a droga w niektórych miejscach była bardzo stroma, nierówna i zablokowana naszymi oddziałami i wozami artyleryjskimi. Nawet dla osoby ze znakomitym wzrokiem nie było by łatwo znaleźć drogę na stację; a dla mnie było to raczej niebezpieczne przedsięwzięcie. Wszakże zaufałem lepszemu wzrokowi mojego konia i jego zdolnościom odnajdywania drogi, które wykazał podczas naszych częstych nocnych podróży. W towarzystwie doktora ruszyłem w kierunku Bristow. Przebyliśmy krótki dystans, kiedy usłyszeliśmy odgłos kolejnej lokomotywy, wkrótce huk następnej salwy i potężne Hura! w odpowiedzi - następna lokomotywa podzieliła los swojej poprzedniczki.

Kiedy Luizjańczycy zajęci byli służbą kolejową pod Bristoe Station, inna brygada nacierała pod Manassas Junction i po krótkim lecz zaciętym starciu zdobyła cenne składy wojskowe Unii. Brygada z Luizjany mocno atakowana pod Bristoe wycofała się do Manassas, gdzie Jackson koncentrował swoją małą armię. Podczas tego przemarszu, o. Sheeran odwiedził generała Ewella. Po tych odwiedzinach napisał:

"swobodnie z nim rozmawiałem i obdarzył gorącymi pochwałami moich ludzi".

27 sierpnia

Nie zajęło mi wiele czasu, żeby odkryć powód wizyty Jacksona w Manassa. Magazyny były nabite towarami wszelkiego rodzaju; na torach stał pociąg o długości prawie mili załadowany ekwipunkiem i prowiantem dla armii Pope'a.


sheeran_004

Nie jestem w stanie opisać scen których byłem świadkiem i które domagają się opisania. Wyobraź sobie około 6000 żołnierzy, głodnych i prawie nagich, dopuszczonych do dóbr wartych z milion dolarów: sucharów, sera, szynki, bekonu, konserw, kawy, cukru, brandy, wina, whiskey, ostryg, płaszczy, spodni, koszul, kapeluszy, butów, skarpet, koców, namiotów, itd. Zobaczysz tłum odziany w konfederackie szarości wchodzący do wagonów, a za kilka chwil wychodzący w jankeskich mundurach, niektórzy ubrani w kawaleryjskie, niektórzy w piechotne, niektórzy w artyleryjskie, a inni ubrani we wspaniałe mundury federalnych oficerów.

W innym miejscu ujrzysz kawalerzystów pomagających sobie nawzajem przy nowych siodłach, kiełznach, ostrogach i innym niezbędnym sprzęcie. Zaraz zobaczysz naszych woźniców przy nowych uprzężach wszelkiego typu, zgrzebłach, wiadrach itd. Gdzie indziej zobaczysz ich roznoszących manierki.
Tu ujrzysz chirurgów ładujących swoje wozy lekarstwami wszelkiego typu, jak również narzędziami chirurgicznymi, winem i brandy najlepszej jakości. Tutaj znów nasi woźnice ładują swoje zaprzęgi sucharami, bekonem, solą, cukrem, kawą itp. Nadto zobaczysz murzyńskich służących noszących worki z owsem dla koni i wracających by zrabować coś dla siebie.
Często czytałem o plądrowaniu miast przez zwycięskie armie, ale nigdy nie słyszałem o pociągu, który został by złupiony. Oglądałem tę scenę przez prawie dwie godziny z rosnącym niepokojem. Widziałem całą armię przekształcającą się w coś co wydawało mi się nieposkromionym tłumem, pijanym alkoholem i niezwykłym podnieceniem. Przejeżdżałem wielokrotnie przez wezbrany tłum, oglądając go czasem z uśmiechem, to znów ze smutkiem. Kiedy zaczęła się zbliżać noc zacząłem się martwić bliską odległością nieprzyjaciela czterokrotnie od nas silniejszego, oraz dezorganizacją naszych ludzi. Podczas gdy rozgrywały się sceny które opisywałem, jedna brygada powstrzymywała nieprzyjaciela około 1,5 mili od Manassas. Pomiędzy godziną 6 i 7 zostały wydane rozkazy, żeby wojsko stanęło w szyku i ku mojemu zdumieniu, żołnierze usłuchali niezwykle skwapliwie.

Wkrótce niezorganizowany tłum stał się na powrót groźną armią, każda brygada znalazła się na swoim miejscu w odpowiedniej dywizji i teraz wyglądali tak pięknie i potężnie, jak jeszcze przed chwilą  boleśnie i zniechęcająco.

Strategią Jacksona było związanie sił Pope'a do czasu aż nadciągnie gen. Lee z głównymi siłami i zada decydujący cios. Do tego czasu generał Jackson musiał chronić własne siły przed unicestwieniem ze strony unijnych sił Pope'a, który przewyższał czterokrotnie Konfederatów. Jednocześnie siły "Stonewalla" nieustannie nękały jankesów, ale bez pomocy takie działania nie mogły potrwać długo.
W nocy z 27 na 28 sierpnia Jackson wycofał się 6 mil w kierunku północno-zachodnim z Manassas Junction na Groveton, a jego lewe skrzydło opierało się o potok Bull Run. Wabił w ten sposób Pope'a w miejsce gdzie zaatakować miały posiłki pod wodzą gen. Longstreeta. Jednak gen. Longstreet jeszcze nie nadszedł. Zajęcie Groveton dało Jacksonowi możliwość szybkiego wycofania się w kierunku Thoroughfare Gap.
Ojciec Sheeran tak opisywał tę sytuację:

28 sierpnia

Tak naprawdę byliśmy w rozpaczliwej sytuacji. Pope miał teraz armię ok. 80.000 żołnierzy [jest to przesadzona liczba, 70 tys. jest bliższe prawdy] znajdowała się ona pomiędzy nami a naszymi zasobami [m.in. magazynami zajętymi przez gen. Lee]. Duże federalne posiłki maszerowały przeciwko nam od strony Waszyngtonu i Alexandrii. A zatem byliśmy pomiędzy dwiema potężnymi armiami. Jednak nasi ludzie wierzyli, że Jackson zna swoją robotę i nie martwili się zbytnio.


Generał Longstreet 28 sierpnia znajdował się za Thoroughfare Gap, jednak był oddalony o 12 mil, a główne siły gen. Lee były mocno rozciągnięte za nim.

Kapelan, który podążał razem ze swoją brygadą w kierunku Groveton miał złe przeczucia:


Armia wyglądała na zdemoralizowaną. Kiedy złożono broń w kozły, niektórzy żołnierze zostali wysłani do fortyfikacji (pozostawionych przez nas w zeszłym roku) aby rozejrzeć się po najbliższej okolicy. Część z nich rozproszyła się w poszukiwaniu starych znajomych, a większa ich część dając upust żądaniom natury, poszukała płotów, cienistych drzew itp. by dać wypocząć zmęczonym ciałom.

O świcie następnego dnia (29 sierpnia) oddziały Jacksona zostały zaatakowane. Gen. Longstreet jeszcze nie nadszedł, by pomóc walczącym Konfederatom. "Stonewall" Jakcson w zwyczajnym dla siebie stylu zaatakował lewe skrzydło Jankesów, chcąc w ten sposób wydostać się z trudnej sytuacji. Kiedy gen. Pope kontratakował potężnym uderzeniem w konfederackie centrum, Jackson wytrzymał dwugodzinne natarcie i w końcu odparł atak.

Podczas tych wydarzeń o. Sheeran był blisko pola walki, pomagał w szpitalu i sam miał pewne przygody:

 

29 sierpnia

Kiedy przechodziłem wzdłuż naszych linii, spotkałem kilku z naszych ludzi, którzy nie zdążyli dotrzeć do pułku od czasu bitwy o Bristow. Poczułem się w obowiązku udzielić im nagany za takie maruderskie zachowania, tym bardziej że to nie był pierwszy raz kiedy niektórzy z nich byli nieobecni po walce. Jednak kiedy spojrzałem w dół i ujrzałem bose stopy u niektórych z tych biednych chłopaków, poczułem litość, nie chciałem już ich rugać.

Teraz [kilka godzin później] zaobserwowałem ogólne poruszenie wzdłuż naszych linii. Nasz major powiedział mi, że nie jest to miejsce dla mnie, żebym odszedł na tyły. Jednak na razie nie widziałem takiej potrzeby. Wkrótce zostały wydane rozkazy, żeby stawać w szeregach. Przejechałem przez pole bitwy przed naszyli liniami, by zobaczyć czy mogę rozpoznać któregoś z naszych poległych. Byłem teraz w niebezpiecznym miejscu: pomiędzy naszymi liniami a nieprzyjacielskimi, chociaż nie byłem tego świadom. Za chwilę nasi ludzie dostali zajęcie, kiedy pozycje Jankesów stały się widoczne na wzgórzu ok. 3/4 mili. Wkrótce zobaczyłem naszą dywizję ustawiającą się w linię bojową, a jeden z naszych batalionów zajął pozycję ok. 200 jardów po mojej prawej. Nie miałem ochoty na udział w nadciągającej bitwie, zamierzałem udać się do chłopców z baterii, by udzielić im kilku słów wsparcia, kiedy nagle wszystkie oczy zwróciły się na mnie, lub w kierunku z którego nadjeżdżałem. Mogło się wydawać, że Jankesi wzięli mnie za oficera, ponieważ przeznaczyli dla mnie pocisk artyleryjski, który przeleciał dokładnie nad moją głową i rozerwał się jakieś 100 jardów z przodu. Obróciłem się i ujrzałem, że mają baterię na przeciwległym wzgórzu, skąd natychmiast wysłali kolejny pocisk w moim kierunku. Pomyślałem, że zmiana miejsca będzie bardzo rozważną strategią i z prędkością której nie dorównywały nawet flankowe manewry Stonewalla pomknąłem na prawo i pokonałem przez lasy jakieś 200 jardów, w międzyczasie otrzymując serdeczne pozdrowienia od wielkodusznych Jankesów.
"Gdzie jest Longstreet?" to pytanie z niepokojem zadawali sobie Konfederaci "Stonewalla". kiedy Jankesi Pope'a przeprowadzili kolejny potężny atak tego dnia. Jednak dwa incydenty, których świadkiem był o. Sheeran świadczą o wysokim morale Południowców:

 

29 sierpnia

Taraz nastąpiło jedno z najśmieszniejszych zdarzeń w ciągu wojny. Jankesi umieścili naprzeciw 15 Louisiana Regiment górską haubicę, który bardzo irytował chłopców. Po odparciu ataku piechoty z Nowego Jorku, zaatakowali tę baterię, którą zdobyli biorąc również spory oddział Jankesów do niewoli. Chcieli zabezpieczyć swój łup, a konie z zaprzęgu były zabite, zaprzęgli więc Jankesów i zmusili ich do ciągnięcia artylerii na nasze pozycje. Widok ok. 50 Jankesów zaprzęgniętych do działa poganianych bagnetami przez żołnierzy z 15-ki, przemierzających pole bitwy w tempie "double quick" spowodował wybuch śmiechu w konfederackich szeregach...


sheeran_005
sheeran_006

 

1st Louisiana Regiment był już bez amunicji i właściwie na skraju wyczerpania, gdyż walczyli od kilku godzin przeciwko dziesięciokrotnym siłom. Pułkownik Nolan [Lieutenant-Colonel Michael Nolan, 1st (Nelligan's) Louisiana Infantry], który dowodził 1-ką miał nadzieję, że posiłki nadejdą w każdej chwili. Porzucenie jego pozycji, które były na brzegu linii kolejowej obróciły by losy zwycięstwa przeciwko nam. Dzielni chłopcy z 1-ki nie zastanawiali się długo co robić. Porzucili swoje wystrzelone karabiny, zaatakowali i odparli nieprzyjaciela rzucając kamieniami które leżały w obfitości przy drodze kolejowej. Inne regimenty, które również były bez amunicji, poszły za ich przykładem i wkrótce rozpoczęła się kamienna bitwa. Może się wydawać to dziwne, niemniej jednak prawdziwe, że nasi ludzie użyli tej nowej broni równie skutecznie co kul muszkietowych, gdyż po bitwie znaleziono na polu wielu Jankesów z rozbitymi czaszkami.


sheeran_007
Krytyczny moment Drugiego Manassass został opisany przez o. Sheerana:

29 sierpnia - późne popołudnie

Jednakże ta nierówna walka nie mogła trwać zbyt długo. Nieprzyjaciel nacierał w coraz większej liczbie, a bez uzupełnień nasi zmęczeni ludzie musieli by się wycofać, co to by oznaczało dla nich zniszczenie...


sheeran_008
Było jeszcze około godziny do zapadnięcia ciemności, cała nasza linia była w walce od 3 po południu, a starcia były tak zacięte, że powinniśmy otrzymywać posiłki co godzinę...

 

Jednak szczęśliwie w tym krytycznym momencie nadciągnęły posiłki, silna kolumna ze sztandarami, stanęła naprzeciw nieprzyjaciela. Cel, któremu próbował zapobiec Pope właśnie się zrealizował. Longstreet dotarł do równin Manassass. Dywizja gen Hooda, która tworzyła lewą flankę Longstreeta, przybyła Jacksonowi na pomoc.

Generał Lee wykonał manewr, który Moltke określał jako najwyższą próbę wojskowego geniuszu - połączenie ze sobą dwóch armii w ściśle określonym momencie na polu bitwy.

29 sierpnia - późne popołudnie i wieczór
Cała nasza rozciągnięta i wzmocniona linia rzuciła się na nieprzyjaciela z dzikim okrucieństwem. Krzyki naszych chłopców roznosiły się echem z każdej strony. Linie wroga się załamały lecz znów się sformowały. Nasi chłopcy pozdrowili ich salwą i uderzyli do ataku. Nieprzyjaciel walczył z coraz mniejszym zapałem. Około pół godziny po 8 wieczorem wycofywał się na całej linii opuszczając pole bitwy.

Po tej okrutnym starciu nieprzyjaciel przyznał się do straty ok. 8000 ludzi, jednak jeśli ktoś zrobił by inspekcję miejsca gdzie nastąpiła ta rzeź, tak jak ja to zrobiłem, musiałby uznać, że podana liczba była za mała. Straty po naszej stronie były stosunkowo niższe.

Generał Longstreet połączył swe siły ze Stonewallem, gen. Lee rozpoczął przygotowania do generalnego natarcia.

Ojciec Sheeran przedstawia jak zwykle mocno zawyżone straty wojsk federalnych w tej bitwie:

30 sierpnia

Około pół godziny przed zmrokiem usłyszeliśmy radosne nowiny, że Jankesi uciekają we wszystkich kierunkach, bitwa się kończy a my zwyciężyliśmy. Nieprzyjaciel się wycofywał, zostawiając ok. 8000 jeńców, około 20000-22000 zabitych i rannych, i ogromną liczbę dział i broni ręcznej, wozy i ambulanse.

Pamiętnik opisuje teraz pewne wydarzenia po bitwie pod Manassass:

 

29-30 sierpnia

iedy nasi ludzie cofnęli się na swoje stare pozycje z piątkowego wieczoru, Pope wyobrażał sobie że się wycofujemy i telegrafował do Waszyngtonu, że "pobił Jacksona i ma go w worku". Ta nowina zrobiła takie wrażenie wśród niektórych dygnitarzy tego "wspaniałego" miasta, że wybrali się do Manassa z zamiarem oglądnięcia Stonewalla i jego "obdartych Konfederatów". Było tych osób około ośmiu, z czego połowa to damy. Wycieczkowicze nieco się zdziwili, kiedy generał J.E.B. Stuart przekazał im swoje pozdrowienia i oznajmił, że są teraz jego więźniami. Damy zostały odesłane do domu, ale dżentelmeni uświetnili naszą tryumfalną paradę. Zostali zobowiązani aby dotrzymać towarzystwa murzyńskim więźniom podczas trzy lub czterodniowego marszu. Nigdy nie widziałem tak upokorzonych ludzi, jak ci waszyngtońscy notable. Prawdę mówiąc niewątpliwie podziwiali oni Murzynów, jednak żywili ogromną niechęć do ich towarzystwa. Podczas tej nocy i następnego poranka udało nam się przenieść wszystkich naszych rannych do szpitala, gdzie dobrze się nimi zaopiekowano.

 

31 sierpnia, niedziela

Nie będę pisał o moim zmęczeniu po minionej nocy i poprzednim dniu, ponieważ nic ono nie znaczy w obliczu tego czego dokonali nasi dzielni ludzie, którzy walczyli w bitwach za swój kraj. Chciałem odpocząć, jednak było to niemożliwe, gdyż wydano rozkazy aby przenieść tych rannych, którzy mogli znieść podróż, do Aldie i Middlebury. To zajęło całą niedzielę. Po południu odwiedziłem kilka innych szpitali i przygotowałem niektórych katolickich żołnierzy na śmierć. Nigdy ludzie nie osiągnęli więcej, nie wycierpieli więcej i nie uskarżali się mniej.