Polish (Poland)English (United Kingdom)
Start Artykuły Wydarzenia Szlakiem plantacji Południa, cz. 3

Szlakiem plantacji Południa, cz. 3

Plantacje3aautor: Madeline

Pozostajemy w Luizjanie, ale opuszczamy naszych znajomych z „Północ – Południe”. Choć klimaty filmowe wciąż nam towarzyszą. Udajemy się na posiadłość Oak Alley Plantation, gdzie nakręcono „Wywiad z wampirem” oraz kilkanaście innych filmów i seriali, a nawet teledysk Beyonce.

I znowu tłumy turystów. Idziemy długą aleją w stronę dworu. Niestety jest to droga od strony ogrodu, więc nie mamy jeszcze okazji podziwiać sławnego frontonu z przepiękną kolumnadą i głównej alei dębowej. Mijamy zrekonstruowane czworaki niewolników – drewniane domki odmalowane na biało. Zaglądamy do środka – pachnie świeżym drewnem, wszystko czyste i uporządkowane. Pewnie nie tak tu wyglądało 160 lat temu.

 

Plantacje3b

Tu nakręcono kilka filmów o wampirach

 

Na skrzyżowaniu alejek zauważamy interesujący klomb. Kwiaty rosną w czymś w rodzaju wielkiej, żelaznej misy. To bardzo pomysłowe wykorzystanie starego sugar kettle, czyli naczynia, w którym wytwarzano melasę i cukier. Takie misy znajdowały się na każdej plantacji trzciny cukrowej. Zwykle były ich cztery – każda innej wielkości. Sok wyciśnięty z trzciny cukrowej podgrzewano w największej z nich, a następnie zbierający się na powierzchni syrop przelewano do mniejszej misy. Proces ten, nazywany Jamaica Train, powtarzano, aż najcenniejsza, oczyszczona substancja znalazła się w najmniejszej misie. Następnie syrop zaczynał się karmelizować. Wówczas przelewano go do drewnianych beczek. Jeśli zrobiono to w odpowiednim czasie, powstawał cukier, jeśli nie – tworzyła się melasa. Od tej pory zwracaliśmy większą uwagę na te kadzie i rzeczywiście – udało nam się zobaczyć ich na Południu jeszcze kilka.

 

Plantacje3c

Czworaki wśród kwiatów

 

W głównym budynku gromadzimy się wraz ze sporą grupą zwiedzających z dużym salonie. Staroświecko ubrany przewodnik opowiada nam o plantacji, o domu i jego właścicielach. Przede wszystkim należy wiedzieć, że jest to posiadłość kreolska. Tę różnicę – w porównaniu do poprzednio odwiedzanych przez nas domów – da się odczuć. Po prostu jakiś klimat niesamowitości, czarów voodoo wisi w powietrzu. Tu chyba najbardziej ze wszystkich plantacji czujemy klimat głębokiego Południa. Na wielu ścianach wiszą lustra mające odstraszać złe duchy.

 

Plantacje3d

W tej kadzi dawniej wytwarzano melasę

 

Jeśli się dobrze podpyta przewodnika, można usłyszeć rozmaite historie o duchach, które się przydarzyły opiekunom tego miejsca. Pewna przewodniczka widziała postać siedzącą na łóżku w lawendowym pokoju, a innym razem mężczyznę w szarym mundurze kręcącego się po kuchni. I nie był to zgłodniały rekonstruktor, lecz raczej postać zupełnie niezdolna do jedzenia. Pracownica biura widziała kołyszący się fotel na biegunach, choć nikt na nim nie siedział, a jej koleżanka potwierdza, że obie słyszały płacz dochodzący z głębi domu. Kogoś innego duch klepnął w ramię. Można wierzyć lub nie, ale taka plantacja na pewno musi skrywać wiele tajemnic…

 

Plantacje3e

Wachlarz był wprawiany w ruch przez stojącego nieopodal niewolnika

 

Pokoje na górze wyglądają dziwnie… Na łóżkach i szezlongach porzucone są czarne suknie, na komódce stoi duży krzyż, a lustro jest przesłonięte czarnym welonem. Na szafeczce zauważyłam stojak z czarnymi czepkami – wygląda, jakby obsiadły go wrony. Zaciekawił mnie też pewien świecznik. Świecę można w nim tak okręcać, że wystaje jej mniej lub więcej. Ojciec używał go podczas wizyty adoratora swojej córki. Jeśli gentleman się podobał, świeca paliła się długo. Natomiast gdy nie miał szans u ojca, ten przykręcał świecznik, skracając w ten sposób wizytę konkurenta.

 

Plantacje3f

Ten pokój sprawia ponure wrażenie

 

Z domu wychodzimy na okalającą go werandę. Przechadzając się po niej, wdychamy duszny zapach Głębokiego Południa i obserwujemy teren wokół dworu z góry. Widzimy dzwon, który wyznaczał rytm życia na starej plantacji. Widzieliśmy go w filmie „Przeminęło z wiatrem” i na każdej zwiedzanej plantacji. Wzywał on niewolników na pole, ogłaszał przerwę na posiłek i koniec pracy. Bił na alarm w razie pożaru, a dziś oznacza początek wycieczek z przewodnikiem po Wielkim Domu.

 

Plantacje3i

Dzwon wyznaczał rytm życia na plantacji

 

Wreszcie wychodzimy na słynną dębową aleję, od której plantacja wzięła swoją nazwę. Przyznam, że robi ona jeszcze większe wrażenie, niż ta w Boon Hall Plantation. Dęby porośnięte lokalną odmianą mchu tworzą idealny w swej konstrukcji tunel. Niesamowicie wyglądają też ich wystające z ziemi korzenie. Idziemy na spacer do końca alei. Niestety brakuje tu otwartej bramy wjazdowej, która zapewne była tu wcześniej. A szkoda, bo tuż za ulicą i wałem przeciwpowodziowym płynie Missisipi. Trochę nas korci, żeby przejść przez płot i zobaczyć rzekę, ale jakoś nie mamy odwagi. Na takiej plantacji trzeba się zachowywać jak na damę i gentlemana przystało.

 

Plantacje3g

Dęby na Południu wyglądają niesamowicie

 

Plantacje3j

Korzenie dębów muszą być naprawdę potężne

 

Plantacje3h

Wyobraźmy sobie, jak goście zjeżdżają tędy na bal