Polish (Poland)English (United Kingdom)
Start Relacje z imprez 2013 150-lecie obchodów bitwy pod Gettysburgiem - część I

150-lecie obchodów bitwy pod Gettysburgiem - część I

Gettyautor: Smednir

July 3, 1863

The Yankees had a strong line behind a fine stone wall. The Captain was the first to go down. I managed to get within 10 feet of the wall inspired by the courage and skill of our friends from Poland before I finally went down. Many a fine young Southern boy gave the last full measure for the Cause today.

Your Obt Svt. Acting First Sgt D. Hendrix

(Official Bulletin for August, 2013 of 7th Regiment of Floryda Volunteer Infantry Company K)

 

Obchody 150-lecia bitwy pod Gettysburgiem zapowiadały się wyjątkowo. Zaproszono wszystkie bardziej i mniej liczące się organizacje historyczne zajmujące się tematyką wojny secesyjnej, rozesłano tysiące zaproszeń do grup rekonstrukcyjnych, mediów, pisarzy i pasjonatów z całego świata.

Przy pomocy niezliczonej liczby wolontariuszy, organizatorzy podjęli się ogromnego trudu przygotowania inscenizacji trzech najbardziej krwawych dni w historii Stanów Zjednoczonych. Nie licząc rozległego pola bitwy i obozów wojskowych, dla gości, uczestników i widzów przygotowano mnóstwo interesujących atrakcji, wykładów, pokazów oraz demonstracji.

Wiedzieliśmy, że nie może nas tam zabraknąć. Jednym z naszych celów, kiedy zakładaliśmy grupę rekonstrukcyjną w Polsce w 2008r. był wyjazd na obchody okrągłej rocznicy do USA. Wówczas wydawało to się nierealne, liczyliśmy na cud, na to że przez najbliższe lata wydarzy się coś, co umożliwi nam zrealizować marzenie. Choć nie było to łatwe i wymagało wielu wyrzeczeń, ostatecznie 14-ty ochotniczy pułk piechot z Luizjany, The Polish Brigade, w składzie pięciu żołnierzy, w tym jednego podoficera, przybył do Gettysburga, odegrał swoją rolę i zapisał się na kartach historii… 

 

Getty1

 

Bitwa pod Gettysburgiem 1-3 lipca1863

W tych dniach pod niewielkim miasteczkiem w Pensylwanii starły się ogromne, doświadczone armie Południa i Północy. Armia Północnej Wirginii (Południe) dowodzona przez wybitnego gen. Roberta E. Lee liczyła około 70 tys. żołnierzy, Armia Potomku (Północ), dowodzona przez gen. Georga Meada blisko 95 tys. Przez trzy dni wrogie armie w skwarze wyżynały się próbując przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę. Gdyby wojska Unii załamały się pod atakiem Konfederatów, gen. Lee zagroziłby stolicy, Waszyngtonowi. Na szczęście dla mieszkańców Unii dzięki serii zbiegów okoliczności do tego nie doszło.

Straty obu armii były bardzo wysokie, wyniosły prawie 45 tys. zabitych, rannych i zaginionych.

Bitwa pod Gettysburgiem uważana jest za punkt zwrotny wojny. Po nieudanej inwazji na Północ, wojska Konfederacji już nigdy nie przekroczyły linii Mason – Dixon, geograficznej granicy między stanami Północy i Południa. Porażka odebrała nadzieję Konfederatów na zwycięstwo i stworzenie suwerennego państwa, choć sama wojna toczyła się jeszcze przez dwa długie lata, pochłaniając ponad 600 tys. istnień ludzkich.

 

Przygotowania do Bitwy Rekonstrukcyjnej

Plany mieliśmy ambitne. Pojechać, przeżyć to co niemożliwe, mimo przeciwności losu spróbować zdobyć Wzgórze Culpa i przekroczyć słynny Mur podczas rekonstrukcji słynnego Ataku Picketta z 3 lipca 1863r. Pozornie niewiele, na miejscu jednak, podczas działań wojennych, na własnej skórze przekonaliśmy się co musieli przeżywać nasi rodacy 150 lat temu, próbując zdobyć cele wyznaczone przez konfederackich generałów.

Na kilka tygodni przed wyjazdem przygotowaliśmy nasze żołnierskie oporządzenie i mundury. Wszystko musiało być sterylnie czyste, zapakowane w hermetyczne worki, nie wzbudzające żadnych podejrzeń. Wojskowe namioty, tzw. psie budy zostały wyprane i w kosteczkę zapakowane do walizek. Słusznie liczyliśmy, że śledzie i kije do namiotów znajdziemy w gęstwinie lasu. Niewiele potrzeba aby rozbić wojskowy namiot piechoty liniowej z połowy XIX-wieku.

Organizatorzy wiedzieli o nas, przesłali wcześniej zaproszenia, na nasz przyjazd czekało kilku dziennikarzy i reporterów. Chcieli odnotować przyjazd grupki miłośników historii z Europy Środkowej, którzy zdecydowali się przebyć kilka tysięcy mil tylko po to, żeby uczcić pamięć tych którzy walczyli w bratobójczej wojnie.

Niektórzy z nas do wyjazdu przygotowali się od kilku lat. W tym czasie zbieraliśmy pieniądze, szkoliliśmy się i nawiązywaliśmy kontakty z regimentami po drugiej stronie Oceanu. Bez pomocy zaprzyjaźnionych grup (Unii i Konfederacji), którzy m.in. udostępnili nam broń i przygarnęli pod swoje skrzydła, cały plan mógł spalić na panewce, i to dosłownie… Wierzyliśmy, że zainwestowany czas i nasze zaangażowanie odniesie sukces, że uda nam się wziąć udział w największej na świecie rekonstrukcji bitwy, bitwy pod Gettysbugiem…

     Getty2b

 

Nowy Orlean? Czemu nie…

W międzyczasie nawiązaliśmy kontakt z historykami i kustoszami z The Museum of the Confederacy w Richmond oraz Confederate Memorial Hall w Nowym Orleanie. Doszły do nas słuchy, że rok temu został odzyskany przez FBI sztandar bitewny 14-tego pułku piechoty z Luizjany i przekazany do muzeum do Nowego Orleanu. Wspaniała wiadomość! Sztandar, po trudnej renowacji kilka miesięcy później został wystawiony na widok publiczny.

Wiedzieliśmy, że musimy zrobić wszystko by go zobaczyć. Dlatego wbrew rozsądkowi zaplanowaliśmy krótką wizytę w Luizjanie, bynajmniej nie po to aby delektować się czarującą Dzielnicą Francuską, tylko aby móc poczuć rozpierającą w piersiach dumę i ogromną satysfakcję, stojąc przy sztandarze pułkowym o tak wyjątkowej i burzliwej historii[1]. Sztandar, który mieliśmy przyjemność ujrzeć został stracony przez nasz pułk właśnie podczas ataku na Wzgórze Culpa pod Gettysburgiem, który odtwarzaliśmy kilka dni wcześniej wraz z tysiącami innych rekonstruktorów. Szczęśliwie, dzięki odwadze chorążego nie dostał się w ręce żołnierzy Unii. W 1889r. podczas pogrzebu Prezydenta Konfederacji, Jeffersona Davisa, tym właśnie sztandarem udekorowano jego trumnę. Uważa się, że była to ostatnia flaga Konfederacji, którą przed śmiercią dotknął prezydent Davis. Sztandar, poszarpany szrapnelami i z czasem pociemniały, był noszony z dumą przez wiele lat podczas licznych zjazdów i parad weteranów. W końcu został przekazany przez dowódcę pułku, pułkownika Davida Zable i Stowarzyszenie Armii Północnej Wirginii do Confederate Memorial Hall w Nowym Orleanie. W latach 80-tych XX-wieku został skradziony i tylko dzięki ogromnemu szczęściu i przypadkowym zbiegom okoliczności odzyskany przez służby federalne. Teraz na powrót można cieszyć się gwiaździstym krzyżem Św. Andrzeja. Choć sztandar przetrwał do naszych czasów jest w marnej kondycji.

Najważniejsze, że tym nielicznym z nas, udało się go zobaczyć oraz porozmawiać z sympatycznymi pracownikami Muzeum. Wrażenie bezcenne!

             Getty3
z konsulem, panem Grzegorzą Swobodą

Przed Bitwą

Szczęśliwie dla nas wszystkich, podróż przebiegła bez zarzutu i po kilkunastu godzinach od opuszczenia kraju mogliśmy cieszyć się widokami nowojorskich drapaczy chmur. Kilka dni później, zanim opuściliśmy metropolię, zostaliśmy zaproszeni do Konsulatu Generalnego, na spotkanie z Konsulem Generalnym, panią Ewą Junczyk - Ziomecką oraz z panem konsulem Grzegorzem Swobodą, autorem jednej z najbardziej wybitnych polskich książek o wojnie secesyjnej „Gettysburg 1863” (o czym zapewnie niewielu naszych rodaków zza Oceanu zdaje sobie sprawę). Część z nas swoją przygodę z amerykańska historią zaczynała właśnie od tej lektury, dlatego tak bardzo zależało nam na spotkaniu. Z panem Grzegorzem umówiliśmy się na przedpolach Gettysburga i pomimo bitewnego zgiełku i zamieszania z nim związanym, udało nam się odnaleźć w konfederackim obozie drugiej dywizji.

 

Na rekonstrukcję bitwy zjechało ponad 20 tys. rekonstruktorów, z pięćdziesięciu stanów oraz 16 krajów, głównie z Europy. Wśród obcokrajowców, spotkałem kilku Niemców znanych mi z europejskich imprez. Spotkaliśmy także Włochów, którzy podobnie jak my odtwarzali 14-ty pułk z Luizjany (kompanie G). W naszej macierzystej jednostce służyło wielu obcokrajowców, dlatego wcale nas nie dziwiło, że nasi włosy koledzy zdecydowali się na ten właśnie regiment. Niewiele było pułków w armiach konfederackich, które mogły poszczycić się takim dorobkiem kampanijnym, jak Polish Brigade. Nasze spotkanie z włoskimi przyjaciółmi było o tyle zabawne, że pomimo licznych starań nie udało nam się spotkać na żadnej imprezie w Europie. Mimo kilkuletniej internetowej znajomości, trzeba było przepłynąć Ocean aby poznać się osobiście. Doszły mnie słuchy, że na bitwę przyjechało kilku Bułgarów, ale mimo szczerych chęci nie udało mi się ich odnaleźć.

Miejsce rekonstrukcji bitwy oraz obozowiska obu armii zostały starannie wybrane i położone były zaledwie kilka mil od Gettysburg National Military Park wśród niewielkich zarośniętych wzgórz i falujących łąk. Przed imprezą nie udało nam się zwiedzić Parku, ale na szczęście dla nas, po weekendzie byliśmy umówieni z naszym gospodarzem i przewodnikiem, kapralem i kucharzem 12-tego pułku z New Jersey, na zwiedzanie miasta i okolic.

 

CDN